Seventeen

W przedpokoju stał Niall, który celował pistoletem w Luke'a i Daniela. Luke i Daniel stali i nie ruszali się jakby ich sparaliżowało.
- Niall! - warknęłam z oczami pełnymi łez. - Odłóż ten jebany pistolet - podeszłam do blondyna i dotknęłam jego ramienia.
- Nie będziesz mi rozkazywać! - odwarknął i odepchnął mnie na ziemie.
Upadłam na brzuch z ogromną siłą. Od razu poczułam ból w moim podbrzuszu.
Ból coraz bardziej się nasilał. Zaczęłam płakać. Harry, który nawet nie wiem skąd się wziął, podszedł do mnie i bez słowa wyniósł mnie z domu, następnie wsadzając do jego auta. On sam usiadł na miejscu kierowcy i ruszył z piskiem opon w nieznane mi miejsce.
Po chwili okazało się, że Harry zawiózł mnie do szpitala. Szybkim ruchem wyjął mnie z auta i popędził do środka szpitala. Usadowił mnie na krześle w poczekalni, a sam podszedł do recepcjonistki. Zaczął jej coś tłumaczyć, energicznie machając rękoma. W końcu recepcjonistka wyszła ze swojego miejsca pracy i podeszła do mnie, zaprowadzając mnie do sali. 

Kazała mi się położyć na łóżku i czekać na lekarza. Harry w sekundę znalazł się obok mnie.
- Obiecuję, że jeżeli przez niego twoje dziecko nie żyje, to go zabiję własnymi rękoma - poinformował mnie Harry, ściskając moje dłonie.
W końcu do sali wszedł lekarz. Grzecznie wyprosił Harry'ego z sali zaczął robić mi badanie USG. Gdy starł z mojego nadal bolącego brzucha zimną maź, odłożył sprzęt i z niezbyt zadowoloną miną spojrzał na mnie.
- Niestety, ale płód nie żyję. Trzeba jak najszybciej je wyjąć, więc zabierzemy panią na salę operacji. Proszę tu poczekać. Zaraz przyjdzie do pani pielęgniarka z wózkiem i zawiezie panią na sale operacji - powiedział lekarz, a ja nawet nie czekając na jego wyjście, zaczęłam płakać.
Po wyjściu lekarza, Harry dosłownie wbiegł do sali, a gdy zobaczył mnie płaczącą od razu do mnie podszedł i przytulił.
- Nie żyje. Płód nie żyje! - łkałam w ramie bruneta.
Nagle do sali weszła pielęgniarka wraz z wózkiem. Odsunęłam się od Harry'ego i usiadłam na wózku. Pielęgniarka wywiozła mnie z sali i zaczęła kierować się w stronę sali operacyjnej.

*Dwie godziny później*
Obudziłam się i otworzyłam oczy, ale on razu je zamknęłam. Światło szpitalne totalnie mnie oślepiło. Po chwili ponownie otworzyłam oczy i zaczęłam energicznie mrugać. Podniosłam się na łokciach i zobaczyłam, że jestem w sali.
Chłopaki wraz z Niallem siedzieli przed salą. Mój i Justina wzrok się spotkał, przez co chłopaki weszli do mojej sali.
- Alex - zaczął Niall, gdy chłopaki zajęli miejsce na kanapie.
- Zamilcz. Ja teraz mówię - powiedziałam, a blondyn skinął głową. - Jesteś kutasem, Niall. Przez twoje ostatnie posrane humorki straciłam dziecko, dziecko Liama!
- Alex, daj mi to wyjaśnić.
- Masz pięć minut - syknęłam.
- Luke i Jai byli w gangu Daniela. To Daniel wysyłał do ciebie anonimowe smsy, o tym, że chce nas zabić - powiedział, a mnie zatkało.
- Pierdolisz. Jai nigdy nie byłby w gangu. Co innego Luke, ale nie Jai.
- Jai i Daniel byli kiedyś u nas w gangu, ale nie na długo. Po około miesiącu Luke przeciągnął Jaia i Daniela na swoją stronę i mianował Dana szefem - powiedział Justin.
- W takim razie jaki jest ich powód naszej śmierci?
- Po tym jak Luke odebrał na Jaia i Dana, którzy mieli zajebiste zdolności zabiliśmy brata Dana - ponownie odezwał się Jus.
- W takim razie dlaczego oni chcą zabić mnie?
- Ponieważ wybrałaś Liama zamiast Luke'a. Tak więc Luke i Dan mieli wspólny cel - zakończył Jus, a przed moimi oczami pojawił się obraz Liama w kałuży krwi.
- Co się stało z nimi? Zabiłeś ich? - skierowałam pytanie do Nialla.
- Luke'a i Dana tak. Jaia zostawiłem w spokoju, ale nie wiem czy był to dobry pomysł - warknął, kiedy zobaczył Jaia czekającego przed moją salą.
- Zamknij mordę, a teraz proszę wyjdźcie z sali i dajcie mi porozmawiać z Jai'em - poprosiłam, a chłopaki wyszli z sali, pozwalając brunetowi wejść do środka.
- Cześć - powiedział speszony.
- Cześć.
- Czy mogę ci to wszystko wyjaśnić? Znając chłopaków pewnie ci powiedzieli o mojej przeszłości.
- Możesz.
- Jeżeli chodzi o gang, to u twojego brata było mi na prawdę dobrze, ale kiedy Luke powiedział, że wraz z Danem mam od nich odejść na początku się sprzeciwiłem, ale Luke zaczął mi groził, że jeżeli nie odejdę to zabiję moją mamę, a potem mnie. Tak, więc nie miałem innego wyjścia. Co to tych wiadomości, to nie był mój pomysł. Musiałem robić to co dyktował mi Luke i Dan, bo ponownie mi grozili, lecz kiedy do mnie przyjechałaś... po prostu nie mogłem nadal tego ciągnąć. Wiedziałem, że zrobię wszystko żeby cię ochronić. Niestety dzisiaj nie zbyt mi to wyszło - odparł smutny.
- Kutas - warknęłam.
- Ja? - zapytał zdziwiony.
- Nie, Luke. Jak on mógł ci grozić, że zabiję ciocię Giny i ciebie! Do cholery przecież byliście jego jedyną rodziną!
- Uspokój się! - dotknął mojego ramienia, a ja powoli zaczęłam się uspokajać.
- Tak więc, wybaczysz mi? - zapytał błagalnym głosem.
- Każdy zasługuje na drugą szansę, ale daj mi trochę czasu na pozbieranie myśli, ok?
- Jasne. Do zobaczenia - pomachał mi i wyszedł z sali.
Po wyjściu Jaia, Niall wpadł do sali jak błyskawica. Spojrzałam na niego spod byka i poczekałam aż reszta ponownie wejdzie i się usadowi.
- Co on chciał? - syknął Niall.
- Z tobą nie rozmawiam - mruknęłam i spojrzałam na resztę.
- Powiesz nam, co chciał od ciebie Jai? - zapytał Louis.
Jedyny normalny. 
- Opowiedział mi wszystko o swojej przeszłości i przeprosił.
- Wybaczyłaś mu?! - krzyknął na całą salę rozzłoszczony Niall.
- Tak jak wam mówiłam, przeprosił mnie, ale poprosiłam go o czas do pozbierania myśli - zakończyłam i podwyższając sobie poduszkę, położyłam się i usnęłam.

Siedziałam z Liamem na kanapie w jego domu, a przed nami stali zestresowani Jai, Luke, Daniel, Beau oraz James. Kiedy muzyka zaczęła grać z głośników, wyprostowałam się i z zainteresowaniem wsłuchałam się w słowa piosenki. 
W końcu przyszedł czas Jaia. Spojrzałam na niego, a on zaczął do mnie śpiewać swoją część.
"Hey, you know me, 
I could be the one that you call. 
Oh, oh, oh, oh.
Cause by now, you know me,
I'll be right there whenever you want."*
Podczas gdy Jai śpiewał, widziałam jak Luke patrzył na niego z mordem w oczach. Gdy piosenka się skończyła, wstałam z kanapy i podeszłam do chłopaków, przytulając ich wszystkich. Będąc w ramionach Jaia, chłopak dyskretnie złożył delikatny pocałunek w prawym kącie moich ust i oddalił się ode mnie. Uśmiechnęłam się sama do siebie i wróciłam do Liama. Usiadłam znów obok niego i wtuliłam w jego ramię. Objął mnie ręką i splótł nasze palce, układając nasze dłonie na moim udzie. Zamknęłam oczy, a kiedy je otworzyłam przede mną stał Jai. Wstałam i do niego podeszłam.

''Możemy porozmawiać?'' - spytał, a ja kiwnęłam głową i poszłam z nim w bardziej spokojne miejsce. Znaczy...W miejsce, w którym nikt nie będzie podsłuchiwał. Stanęłam przed nim i założyłam ręce na piersi, patrzyłam na niego wyczekująco. 
''Alex, bo ja muszę ci coś powiedzieć...Bo ja...cię...''

Otworzyłam nagle oczy obudzona głośnym krzykiem. Rozejrzałam się dookoła, a głosy znów się powtórzyły, ale tym razem głośniejsze. Przetarłam oczy. Nikogo nie było w mojej sali, ale zobaczyłam przez uchylone drzwi chłopaków. Chciałam się podnieść, ale niestety nie mogłam przez te rurki przyczepione do mojej ręki. Warknęłam sama do siebie i spróbowałam coś powiedzieć, ale zamiast słów z moich ust wydobył się dziwny szmer. Głosy stawały się coraz głośniejsze i było ich coraz więcej. Nie mogłam wyłapać zdań oprócz pojedynczych słów typu ''zabiję go'' i ''jak on mógł''. Nie wiedziałam o co chodzi i nie byłam w stanie rozpoznać głosów. Byłam pewna, że głównym głosem jest głos Nialla i Jaia. Po chwili nastała cisza i kiedy myślałam, że wszyscy poszli rozległ się strzał. Nie myśląc wiele oderwałam rurki od ciała i wstałam z łóżka, biegiem ruszyłam do drzwi. Otworzyłam je i zobaczyłam...

-------------------------------
* The Janoskians - Set the world on fire
PS. W opowiadaniu Janoskians jak i bracia Brooks nie są sławni.

2 komentarze:

  1. No wiesz co! W takim momencie!? Kocham cie i to opowiadanie, z niecierpiwosca czekam na next ~xoxo~

    OdpowiedzUsuń
  2. Ty, Ty, Ty... Aż nie umiem Cię obrazić, jak i również się, za to, że skończyłaś w takim momencie...
    Ja chcę kurna wiedzieć, co to był za pierdzielony strzał? Czemu się kłócili? Kto strzelił? W kogo? Dlaczego ostatnia cząstka Li nie żyje? Dlaczego Niall jest ciągle taki agresywny? No powiedz wreszcie! Ujawnij odpowiedzi na wszystkie te pytania w nexcie ok? Pliskaaaa? <3

    OdpowiedzUsuń