Twenty

*Perspektywa Nialla*
Ruszyłem w stronę magazynu. Już po dziesięciu minutach znalazłem się w środku pomieszczenia. Udałem się na strzelnicę i nie czekając długo, chwyciłem pistolet. Zaczęłam strzelać jeden pocisk po drugim. Miałem w dupie, że zniszczę manekiny. Musiałem się wyżyć. Musiałem zapomnieć. Ale jak to zrobić kiedy co chwilę przed oczami widziałem jej cudowny uśmiech. Te jej błyszczące oczy.
Potrząsnąłem głową. Odstawiłem pistolet i udałem się na kanapę. Chwyciłem spod stolika wódkę i nalałem sobie całą szklankę trunku. Wziąłem łyka i skrzywiłem się. Alkohol drażnił moje gardło, ale miałem to w dupie. Z każdym kolejnym łykiem czułem się coraz bardziej wyluzowany i pewny siebie.
Kiedy wypiłem całą butelkę wódki zaczęło mi się kręcić w głowie, a przed oczami widziałem mroczki. Nagle mój telefon zaczął dzwonić. Wyjąłem urządzenie i spojrzałem na ekran. Na ekranie widniał napis "Alex". Od razu odebrałem połączenie.
- Niall? Gdzie jesteś?
- Um.. - czknąłem - W magazynie.
- Ile wypiłeś? - zapytała.
- Nie dużo.
- Niall - przeciągnęła, wiedząc, że kłamię.
- No dobra. Tak jakoś całą butelkę - zaśmiałem się.
- Oszalałeś?! Harry zaraz po ciebie przyjdzie. Siedź i czekaj tam - warknęła.
- Oczywiście, skarbie. Dla ciebie wszystko - odpowiedziałem i rozłączyłem się. 


*Perspektywa Alex*
- Oczywiście, skarbie. Dla ciebie wszystko - usłyszałam głos blondyna, a po tym rozmowa została zakończona.
Skarbie?
- I co? Gdzie jest? - do salonu wszedł Jai i Hazza.
- W magazynie. Prawdopodobnie zachlany w trzy dupy. Powiedziałam mu, że po niego przyjdziesz - odparłam, patrząc na Harry'ego.
- Dzięki - prychnął i biorąc kluczyki od auta, wyszedł z domu. Po wyjściu Harry'ego padłam na kanapę. Najpierw się wszystkiego czepia, potem siedzi cicho jak trusia, a teraz zachlewa się. Proszę państwa, oto Niall Horan!
- Wszystko w porządku, Lex? - obok mnie przysiadł się Jai.
- Tak, tylko po prostu się o niego martwię.
- Nie martw się. Na pewno w końcu się ustatkuje. Uwierz coś o tym wiem - prychnął.
- Też tak robiłeś? - podniosłam brew.
- Luke - odpowiedział, a ja westchnęłam.
- Musi ci być ciężko z powodu śmierci Luke'a.
- Dopóki mam Beau jest w porządku.
- Właśnie! Jak tam u mojego kochanego staruszka?
- On ma dwadzieścia jeden lat. Do starości mu jeszcze daleko - zaśmiał się.
- Nie wierze. Ty bronisz Beau! Przecież zawsze wyzywałeś go od kutasów - nie dowierzałam.
- Czas zmienia ludzi - odparł, a ja zrozumiałam o co mu chodzi.
- Wróciliśmy - zawołał Harry, który wraz z Lou trzymał pod ramionami Horana.
- Gdzie reszta? - spytałam Lou, kiedy usadowili Nialla na kanapie, niedaleko nas.
- Jus i Zayn wrócą jutro, w sumie ja i Hazz tak samo. Jedziemy do dziewczyn - mrugnął do mnie, a na moje usta wpłynął chamski uśmiech.
- Nie jestem gotowa być ciotką czwórki dzieci, Lou - powiedziałam, a on wybuchł śmiechem.
- Jakoś to przeżyjesz - mruknął i wyszedł z Harry'm z domu.
- Oh - wyleciało z moich ust. 

- No siema! - zawołał Niall. - Jak tam mają się moje kochane gołąbeczki? - poruszał dziwnie brwiami.
- Niall, idź spać - mruknął Jai.
- Chcecie zostać sami? O, nie! - zakrył twarz dłońmi.
- Chodź Niall. Odprowadzę cię do pokoju - wstałam z kanapy, a blondyn od razu odkrył swoją twarz.
- Dobrze - mruknął i również wstał z kanapy. Wzięłam go pod ramię i jak najszybciej potrafiłam, zaciągnęłam go do jego pokoju. Posadziłam go na łóżku, a sama się przysiadłam obok niego.
- Wymyjesz mnie? - zapytał blondyn
- Co? Niall! - zachichotałam.
- To nic złego. Przecież widziałaś mnie już nago.
- Co nie oznacza, że cię wymyję! - pokazałam mu język.
- Jesteś egoistką, Lex - mruknął niezadowolony.
- Bywa - westchnęła i wstałam z łóżka. - Dobranoc Nialler.
- Dobranoc, Lex - mruknął i położył się na łóżku.
Jak dziecko.
Wyszłam z jego pokoju, delikatnie zamykając drzwi i zeszłam na dół.
- Zasnął - oznajmiłam Jaia, siadając obok niego.
- Dobrze. Co chcesz porobić? Jest dopiero dwudziesta.
- Możemy oglądnąć jakiś film, ale najpierw pójdę się wymyć, dobrze?
- Jasne. Jak coś to będę w ostatnim pokoju, po prawej stronie - mruknął, a ja kiwając głową, poszłam do swojego pokoju.
Prawie dostałam zawału, kiedy zauważyłam blondyna leżącego na moim łóżku.
Wyglądał tak słodko, że nie miałam serca go budzić. Jak najciszej potrafiłam, wzięłam moją piżamę oraz ręczniki i wyszłam z pokoju. Przeszłam kawałek i weszłam do pokoju Jaia.
- Mogę się u ciebie wymyć? - popatrzyłam na niego błagalnym wzrokiem.
- Jasne - mruknął, a ja weszłam do jego łazienki. Zamknęłam się na zamek i rozebrałam z dzisiejszych ciuchów.
Wzięłam szybki prysznic i równie szybko założyłam na siebie górę od bielizny oraz piżamę. Dzisiejsze ubrania wrzuciłam do jego kosza na brudy i wyszłam z łazienki. Jai leżał na kanapie w samych dresach i pisał coś na telefonie.
- Z kim piszesz? - zapytałam, siadając obok bruneta.
- Z Beau. Pozdrawia cię.
- Również go pozdrów - odpowiedziałam i wzięłam w dłonie laptopa chłopaka.
- Ej - pisnęłam, kiedy Jai zabrał mi jego laptopa.
- Ja wybieram film - wystawił mi język i zaczął przeglądać wszystkie filmy jakie miał na laptopie. - Oglądaj - powiedział, przyciągając mnie bliżej siebie, żebym widziała monitor. Położyłam głowę na jego ramieniu i zaczęłam oglądać film, którym okazało się "Paranormal Activity 3".
- Toby, idioto! - krzyknęłam kiedy Toby ściągnął dziewczynce kołdrę, a ona zaczęła piszczeć.
- Cii... - uciszył mnie Jai, który wciągnął się w oglądanie filmu.
Mnie już zaczął on nudzić, więc zaczęłam jeździć wskazującym palcem, prawej ręki po tatuażu psa, którego miał na prawej stronie, dołu brzucha.
Wszystkie tatuaże Jaia mnie w jakiś sposób fascynowały. Pamiętam, że już od najmniejszych lat chciałam zrobić sobie tatuaż.
- Przestań. To łaskocze - Jai wciągnął brzuch, próbując uniknąć łaskotania.
- Chcę mieć tatuaż - wypaliłam.
- Co? Ach, jaki?
- Chce mieć tatuaż, który będzie mi przypominał o każdym z was.
- To takie słodkie - powiedział przesłodzonym głosem.
- Shut up, Jai - mruknęłam, a on zachichotał.
- Już, spokojnie - podniósł dłonie do góry, na znak poddania się.
- Pójdę już. Jestem zmęczona - pocałowałam bruneta w policzek i wyszłam z jego pokoju.
- Dobranoc, Lex. Niech przyśni ci się ktoś tak przystojny jak ja - powiedział, a ja chichocząc pokiwałam głową.
- Dobrze, Jai - mruknęłam i wyszłam z jego pokoju.
Skierowałam się do swojego pokoju, gdzie blondyn nadal smacznie spał.
Delikatnie położyłam się obok niego i przykryłam nas kołdrą. Odwróciłam się w jego stronę i spojrzałam w jego spokojną twarz. Miał delikatnie otwarte wargi, a jego blond włosy z widocznymi odrostami opadały mu na czoło. Odgarnęłam jego grzywkę na bok i przytuliłam się do blondyna. Zaciągając się jego zapachem, zasnęłam. 

3 komentarze:

  1. O WOW! ZAJEBISTY JEST! PRZEPRASZAM, ŻE NIE KOMENTOWAŁAM, ALE PRZEZ PRAWIE TYDZIEŃ NIE MIAŁAM TELEFONU, BO MI BATERIA PADŁA, A SIOSTRA ZABRAŁA MOJĄ ŁADOWARKĘ DO WAWY...
    TAK WIĘC ROZDZIAŁ JEST CUDOWNY, I MOŻE BY TAK WIĘCEJ PIJANEGO NIALLERA?? JAK JEST SCHLANY, TO JEST SŁODKIM DZIECKIEM!
    I CZEKAM JUŻ NA NEXT! MAM NADZIEJĘ, ŻE BĘDZIE SZYBKO! ;* <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Omg zajebisty! To takie sweet ze Alex sie o niego martwi, z niecierpliwoscią czekam na next ~xoxo~

    OdpowiedzUsuń