Sixteen

- Daniel - syknął Niall.
- Horan - odpowiedział. - A kto to? Kolejna do kolekcji zgwałconych? - zaśmiał się, a mi w oczach zebrał się łzy.
On gwałcił inne, zgwałcił mnie i może zgwałci kolejne. 
Blondyn spojrzał ukradkiem na mnie, a widząc mój stan, jego pięści się zacisnęły.
- Jak śmiesz tak mówić! Doskonale wiesz, że nie gwałciłem specjalnie - powiedział, próbując się usprawiedliwić. Nie pomogło.
- Oczywiście. Bo to ja wkładałem twojego kutasa w dziewczyny - zirytował się.
Ostatni raz spojrzałam na Nialla, zanim Niall zmienił się nie do poznania. Jego oczy, jak i postawa była typowa dla kogoś kto jest w gangu. Kolor jego tęczówek przybierał koloru mocnego granatu, a ciało było całe napięte. Podszedł do czarnowłosego gościa i walnął go tak mocno, że Daniel się zachwiał. Niall nie czekając długo wyciągnął z tyłu spodni pistolet i wymierzył go w mężczyznę.
- Niall, nie! - krzyknęłam. Blondyn spojrzał na mnie wzrokiem mordercy.
Przełknęłam głośno ślinę i cofnęłam się w stronę Luke'a i Jai'a. Niall widząc mój strach, rozluźnił się i przestał mierzyć w Daniela pistoletem. Mężczyzna spojrzał po nas i bez słowa opuścił dom chłopaków.
- Pokażcie mi mój pokój - poprosiłam chłopaków, chcąc jak najszybciej znaleźć się jak najdalej Nialla.
Chłopaki przytaknęli, a ja wzięłam swoją torbę i poszłam z nimi na górę.
Dziękując im, weszłam do swojego tymczasowego pokoju, który musiałam dzielić z Niallem.
Boże, znów mnie nienawidzisz?!
Zostawiłam torbę obok łóżka i sama na nim usiadłam. Skrzyżowałam nogi i oparłam łokcie o uda. Schowałam twarz w dłonie i zaczęłam zastanawiać się czy dobrze zrobiłam wybaczając blondynowi. Nagle drzwi od mojego pokoju się otworzyły. Leniwie podniosłam głowę i zobaczyłam zmartwionego Jaia.
Machnęłam do niego ręką, na znak, że może wejść. Brunet wszedł do pokoju i zamknął za sobą drzwi. Podszedł do mojego łóżka i usiadł na nim, przytulając mnie do siebie. Owinęłam dłonie wokół jego szyi i mocniej się w niego wtuliłam.
- Co się stało, Lex?
- Nie chcę o tym rozmawiać, przepraszam.
- Rozumiem, a teraz nie smuć się. Jutro pójdziemy na spacer, dobrze? - zapytał patrząc mi w oczy.
- Dobrze - posłałam mu uśmiech.
- I tak ma być. Uśmiech zdecydowania do ciebie pasuje - zachichotał i wyciągnął telefon.

- Czy ty chcesz... - nie dokończyłam, bo Jai przyciągnął mnie do siebie i zrobił nam zdjęcie.
Jai i Alex ♥
- Piękne, prawda? - pocałował mnie w policzek, pokazując nasze zdjęcie. 
- Piękne - przyznałam mu rację. 
- W końcu zmienię sobie tapetę - zakpił.
- Prześlij mi to zdjęcie, to też zmienię - Jai skinął głową i przesłał mi zdjęcie, które po chwili było moją nową tapetą. 
- Chodźcie na dół - zawołał Luke, wchodząc do naszego pokoju. 
Niechętnie wyszliśmy z mojego pokoju i zeszliśmy na dół. Zastaliśmy tam Nialla, Luke'a i Daniela. Zdziwieni usiedliśmy na kanapie w salonie i czekaliśmy na cokolwiek. 
- Alex... - zaczął Daniel.
Skąd on kurwa zna moje imię?!
- Chciałbym cię przeprosić za to, że tak się odniosłem o tobie. Przepraszam - zakończył i spojrzał na mnie. 
Chwilę się zastanawiałam nad odpowiedzią. 
- Dobrze. Przyjmuję twoje przeprosiny - powiedziałam i chciałam wyjść z salonu, ale zatrzymał mnie Jai. 
Posadził mnie z powrotem na miejsce, bardzo blisko siebie. Oparłam się wygodnie o oparcie i skrzyżowałam ręce na klatce piersiowej. 
- Dziękuję - powiedział i żegnając się z nami, wyszedł. 
- Czy teraz mogę iść do pokoju. Jestem zmęczona i chciałabym iść spać - spojrzałam w stronę chłopaków. 
Kiwnęli głowami, na co wstałam z kanapy. Pocałowałam każdego w policzek, co nie było takim łatwym zadaniem całując Nialla. Weszłam do swojego pokoju i chwyciłam w ręce torbę. Wyjęłam z niej moją piżamę oraz ręczniki i wyszłam do łazienki. 
Po kąpieli wróciłam do pokoju, gdzie zastałam Nialla, leżącego na łóżku. 
Schowałam swoje dzisiejsze ciuchy do torby i położyłam się na łóżku obok blondyna. Wyglądał na zdenerwowanego, ale jak był cicho to nie wnikałam. 
Szepnęłam ciche "dobranoc" i zasnęłam. 

Następnego dnia obudził mnie dźwięk mojego telefonu. Jęknęłam i chwyciłam telefon w dłoń. Nie patrząc kto dzwoni odebrałam połączenie. 
- Halo? - zapytałam zaspanym głosem.
- Widzę, że ktoś tu nie należy do porannych ptaszków - usłyszałam śmiech Harry'ego. 
- Hazz, ty wiesz która jest godzina?
- Dochodzi jedenasta, królewno - zachichotał mi do słuchawki.
- CO?! - krzyknęłam i od razu usiadłam na łóżku. 
- Jesteś taka ogarnięta, Lex. - zakpił ze mnie. - Jak będziesz mieć czas, oddzwoń - rzucił i rozłączył się.
Szybkim ruchem odłożyłam telefon na szafkę nocną i zeszłam z łóżka. Wyjęłam z torby: czarną bluzkę do pępka w kwiatki, legginsy, zielona kurtkę z czarnymi rękawami oraz creepersy w kwiatki i bieliznę. Wyszłam z pokoju i wbiegłam do łazienki. Zrobiłam poranną toaletę i gotowa wróciłam do pokoju. Zostawiłam na łóżku piżamę i biorąc telefon, zeszłam na dół. Weszłam do kuchni, z której dochodziły cudowne zapachy. 
- Co tak pięknie pachnie? - pocałowałam Luke'a w policzek na powitanie. 
- Omlety, chcesz?
- Ty się jeszcze pytasz? - uderzyłam go delikatnie w ramię, a on z uśmiechem nałożył mi na talerz dwa omlety. 
Podziękowałam mu skinieniem głowy i usiadłam przy stole w jadalni. Konsumowałam moje omlety, kiedy Jai przysiadł się obok mnie. 
- Idziemy na spacer - pocałował mój policzek na powitanie. 
- Daj mi zjeść i możemy iść - odwzajemniłam jego gest. 
Jai poczekał aż zjem śniadanie i od razu po odłożeniu talerza do zmywaka, wyciągnął mnie na spacer. 
Szliśmy ulicami Wolverhampton. Co chwile rozglądałam się za miejscami, w których spędzałam większość czasu z Liamem. W końcu zatrzymaliśmy się przy wielkim dębie. Oparliśmy się o jego konar i podziwialiśmy widoki przed nami. 
Coś podpowiadało mi, żebym się odwróciła. Tak zrobiłam, a mi zabrakło tchu. Na konarze, o który się opierałam był wyryty napis: L + A = Forever.
Wzięłam wielki wdech i próbowałam się nie rozpłakać.
- Jai... Moglibyśmy pójść w inne miejsce? Tutaj wszystko przypomina mi o Liamie - szturchnęłam go delikatnie w ramię.
- Jasne, chodź - wstał i pomógł mi również wstać. 
Kiedy stanęłam na nogach, ruszyliśmy przed siebie. Chodziliśmy po mieście bardzo długo. Słońce już dawno zaszło, a niebo zaczęło ciemnieć. Stwierdziliśmy, że czas żeby się zbierać do domu, więc udaliśmy się do domu.
Gdy weszliśmy do środka prawie nie dostałam zawału. 
Boże, dlaczego mnie kurwa nienawidzisz?!

------------------------------------------------
Od autora: 
Bardzo was przepraszam, że rozdział jest taki do dupy, ale przez naukę zanika mi wena.
Mam nadzieję, że rozdział będzie w miarę możliwości do wytrzymania.
Przepraszam, że ostatnio jest mało Nialex, ale obiecuję, że wkrótce się to zmieni.
Następny rozdział powinien pojawić się do końca tego tygodnia. ♥

3 komentarze:

  1. Ejjj no! Znowu żeś skończyła w takim momencie, a tak poza tym to kocham to opowiadanie i czekam na next ~xoxo~

    OdpowiedzUsuń
  2. Woow świetne kochana prze prze świetne :* <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Ooooo. I tak jest cudowny! Zakochałam się w tym! Chociaż Niall nadal mnie przeraża...
    Ale mam nadzieję, że oni w końcu odnowią swoją przyjaźń, że będzie taka, jak kiedyś!
    CZEKAM Z OGROMNĄ NIECIERPLIWOŚCIĄ NA NEXT!!
    <3

    OdpowiedzUsuń