Twenty two

Obudził mnie dźwięk mojego telefonu. Niechętnie otworzyłam powieki i podniosłam się. Spojrzałam na miejsce obok siebie i zauważyłam, że nie ma obok mnie blondyna. Wzruszyłam ramionami i chwyciłam mój telefon w ręce. 
Odblokowałam ekran i kliknęłam w wiadomości.

Od: Jai xx
"Wstawaj! Idziemy zrobić twój wymarzony tatuaż :*"

Po przeczytaniu wiadomości od Jaia od razu wstałam z łóżka. Wbiegłam do garderoby i zaczęłam przeglądać wieszaki. Po chwili wybrałam czarny sweter, białe rurki, czarne koturny, a do tego parkę. Wzięłam również nową bieliznę i ruszyłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i ubrałam się w ubrania. Wysuszyłam włosy, wymyłam zęby, pomalowałam się i na sam koniec uczesałam włosy i związałam je w wysokiego kucyka. Spryskałam się jeszcze perfumami i wyszłam z łazienki. Ubrałam na siebie kurtkę oraz buty i biorąc telefon oraz portfel, zeszłam na dół.
- Jaaaai! - przeciągnęłam.
- Hmm? - zapytał, wychylając się z kuchni.
- Idziemy - zażądałam, a chłopak kiwnął głową, ubrał na siebie kurtkę i wyszliśmy z domu.
Wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy pod studio tatuaży. Droga była dość długa, więc Jai włączył radio. Pół godziny później Jai zaparkował przed salonem. Wyszliśmy z auta i weszliśmy do pomieszczenia. Podeszliśmy do stolika z sekatorem, w którym były różne rysunki proponowanych tatuaży. W końcu po dłuższym czasie zdecydowałam się na tatuaż przedstawiający pistolet. Recepcjonistka pokierowała nas gdzie mamy iść, a my skinęliśmy jej głową i ruszyliśmy do wyznaczonego przez nią miejsca. Weszliśmy do sali, w której znajdował się przygruby mężczyzna koło czterdziestu lat.
- Witam. Które z was przyszło zrobić sobie tatuaż? - zapytał.
- Ja - odpowiedziałam.
- Dobrze, jaki chcesz i gdzie?
- Chciałabym tatuaż, który ma przedstawiać pistolet na górze żeber, po prawej stronie.
- W takim razie zapraszam na fotel - wskazał na fotel, a ja na nim usiadłam.
Mężczyzna wziął do ręki pilot, a oparcie fotela zaczęło się cofać do tyłu, przez co po chwili leżałam. Mężczyzna delikatnie podniósł mój sweter do góry i biorąc do ręki pistolet do tatuaży, zaczął robić mi tatuaż. Cicho syknęłam kiedy igła wbiła mi się w skórę, ale po chwili przyzwyczaiłam się do bólu. W końcu po jakiejś godzinie tatuaż był skończony. Wyglądał mniej więcej tak. Na sam koniec tatuażysta posmarował mi go jakąś maścią i założył folię.
- Godzinę po powrocie proszę zdjąć folię i przemyć tatuaż zimną wodą z mydłem w płynie i wytrzeć delikatnie papierowym ręcznikiem, a następnie posmarować maścią Bepanthen lub Alantan. Jeżeli nie posiadasz takich maści, radziłbym je kupić już dzisiaj. Tą czynność proszę wykonywać przez dwa dni. Dopiero po dwóch dniach możesz zdjąć folię i jedynie przemywać i smarować tatuaż. Kiedy pojawią się strupy proszę ich nie drapać. Po jakimś czasie same zejdą. Przez dwa pierwsze dni kąpiel proszę brać w folii. Gdy ja zdejmiesz myj się jak najszybciej. Tak samo proszę nie spożywać alkoholu jak i leków psychoaktywnych przez trzy dni. Smarować tatuaż musisz jedynie przez dwa tygodnie. Potem już nie musisz tego robić. Tatuaż całkowicie powinien zagoić się do miesiąca. Tyle z mojej strony.
- Dobrze. Ile...? - już chciałam wyjmować portfel kiedy Jai dał do ręki mężczyźnie trzydzieści funtów.
- Dziękuję i zapraszam ponownie - odparł mężczyzna, a ja wraz z Jai'em wyszłam z sali i salonu.
- Teraz do apteki - zarządził Jai i weszliśmy do jego auta. Ruszyliśmy do najbliższej apteki. Jai poprosił mnie żebym została w środku, co wykonałam.
Po chwili wrócił z siatką moich maści. Ponownie odpalił silnik i ruszyliśmy z powrotem do domu.

*
Weszliśmy do domu, w którym było aż za cicho. Spojrzałam na Jaia, ale po jego minie zauważyłam, że on też nie wie co się dzieje.
A może tylko udaje?
Podziękowałam brunetowi za tatuaż i leki i ruszyłam do swojego pokoju. Usiadłam na łóżku i podniosłam swój sweter do góry bym mogła lepiej przyjrzeć się swojemu tatuażowi. Był cudowny. Po upływie pół godziny wstałam z łóżka i poszłam do toalety. Zdjęłam folię i przemyłam tatuaż tak jak mi kazał tatuażysta i wytarłam ręcznikiem papierowym. Następnie otworzyłam maść Bepanthen i małą ilość wklepałam w tatuaż i ponownie założyłam szczelnie, nową folię, wiążąc ją wokół mojej talii. Schowałam maści oraz folię od szafki i wyszłam z łazienki. Prawie dostałam zawału widząc leżącego na moim łóżku Nialla. Gdy blondyn mnie zobaczył, szybko wstał z łóżka i podszedł do mnie, przyciskając mnie do ściany, obok drzwi do łazienki. Oparł ręce o ścianę po obu bokach mojej głowy i patrzył się na mnie swoimi teraz niebieskimi oczami.
- Niall... co się stało?
- Gdzie z nim byłaś?! - warknął.
- W salonie tatuaży - odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
- Pokaż tatuaż - syknął, a ja natychmiastowo podniosłam sweter do góry, pokazując mu mój tatuaż przez folie.
- Czemu jesteś taki zły?! - również się zirytowałam.
- Czemu?! - zdjął swoją prawą dłoń z ściany i zacisnął ją w powietrzu, przybliżając do mnie. Od razu skuliłam się i zamknęłam oczy. Bałam się, że mnie uderzy. Już nie raz mogłam się przekonać, że Niall nie umie panować nad złością.
- Myślałaś, że cię uderzę? - jego głos złagodniał. Otworzyłam oczy i ujrzałam zdziwionego Nialla.
- Um, tak.
- Nigdy bym cię nie uderzył. Przepraszam. Po prostu nie panuję nad złością - przytulił mnie.
- Zauważyłam - rozluźniłam swoje mięśnie. - Dlaczego?
- Co dlaczego?
- Dlaczego jesteś zawsze taki zły jeżeli chodzi o mnie i Jaia - zapytałam.
- Bo nie chcę cię stracić.
- Jai to tylko przyjaciel.
- Nie wiem czy dam radę się przyzwyczaić do tej waszej przyjaźni.
- W takim razie tak samo musiał byś się złościł gdy Harry lub Lou byliby obok mnie, ale ale tego nie robisz.
- Bo Jai jest inny. Nie ufam mu.
- To zaufaj. Niall uwierz, mnie i jego nigdy nic nie połączy.
- No dobrze. Wierzę ci - odsunął się i złożył delikatny pocałunek na moim policzku.
- Dobrze - uśmiechnęłam się i odsunęłam od niego. - A teraz przepraszam, ale chciałabym się przebrać. Trochę mi gorąco w tych ubraniach - Niall kiwnął głową i usiadł na moim łóżku, a ja weszłam do garderoby. Wyciągnęłam z niej bluzkę na ramiączka z logiem Nirvany, a do niej czarne, bawełniane spodenki. Z ubraniami weszłam do łazienki. Zdjęłam z siebie moje teraźniejsze ubrania i kiedy już miałam zakładać nowe, drzwi do łazienki się otworzyły i do środka wszedł Niall.
- Niall! - pisnęłam.
- Nie zachowuj się tak jakbym cię już nie widział w bieliźnie,a co dopiero nagą - wystawił mi język.
Dupek!
- Wyjdź stąd! - rozkazałam mu.
- Masz piękne ciało. Mogło być moje, ale spieprzyłem - odparł, ignorując mój rozkaz.
- Niall... - szepnęłam. Strach ponownie wrócił.
- Nie bój się. Nie skrzywdzę cię już - powiedział i wyszedł z łazienki.
Co się właśnie stało?!
Szybko się przebrałam i wróciłam do pokoju. Niall siedział na moim łóżku mając twarz w dłoniach.
- Niall, płaczesz? - usiadłam obok niego.
- Płaczę. To boli. Brak ciebie tak cholernie boli. Nawet nie wiesz ile bym dał, żeby było tak jak dawniej.
- Niall... przecież jest jak dawniej. Byłam, jestem i będę zawsze twoją małą, kochaną Alex.
- Na, na prawdę? - jęknął, podnosząc swoją zapłakaną twarz. Chwyciłam jego twarz w dłonie i wytarłam płynące łzy.
- Na prawdę - musnęłam delikatnie jego wargi i wtuliłam się w ramię blondyna.
- Kocham cię, Lexi - wyznał.
- Ja ciebie też, Nialler - pocałowałam go w policzek, na co zareagował głośnym śmiechem.

5 komentarzy: