Obudziłam się jak zwykle około 9, od razu wstałam i nie przebierając się z piżamy, zeszłam na dół. Na kanapie siedział Jai z Harrym i coś szeptali, ale kiedy tylko mnie zobaczyli, przestali. Stanęłam przed nimi i założyłam ręce na biodra.
- Możecie mi powiedzieć czemu od miesiąca mnie unikacie? Co ja wam zrobiłam? - spytałam smutna.
- My cię unikamy? No co ty... My... Nie! My cię nie unikamy - odpowiedział wyraźnie zdenerwowany Jai. Zacisnęłam dłonie w pięści starając się trzymać gniew w sobie. Postawiłam dwa kroki w stronę bruneta i już chciałam usiąść mu na kolana i błagać aby mi powiedział co zrobiłam źle, ale do pokoju wszedł Niall. Złapał mnie za ręce i odwrócił do siebie przodem tak, że wpadłam prosto w jego ramiona. Uśmiechnął się do mnie szeroko i pocałował mnie w policzek. Jedyny, który mnie nie unikał przez ostatni czas. Znaczy... Może trochę tak, ale nie w takim stopniu jak reszta.
- Nie złość się, księżniczko - powiedział puszczając mi oczko. Fuknęłam pod nosem i trochę się od niego odsunęłam.
- Powiedz mi o co chodzi - zażądałam.
- Przepraszam księżniczko, ale nie mogę
- Przestań nazywać mnie księżniczką - fuknęłam, ale po chwili się roześmiałam. Tak naprawdę podobało mi się jak mnie tak nazywał, ale lubiłam się z nim droczyć. Całkiem zapomniałam o złości i poszłam za blondynem do kuchni. Złapałam w dłoń gofra, który leżał na szafce, posmarowałam go czekoladą i zaczęłam jeść. Do kuchni wszedł Louis, Justin i Harry. Zmierzyłam ich wzrokiem, ale się do nich nie odezwałam, oni do mnie też nie.
- Alex? - spytał po chwili Niall, a ja zwróciłam swój wzrok na niego.
- Tak?
- Pójdziemy dzisiaj na zakupy?
- O tak, dzięki, że proponujesz, dawno nie byłam na zakupach - odpowiedziałam zgodnie z prawdą. Brakowało mi tego. Może i wolałabym iść z dziewczynami, ale Niall nie jest zły, nie?
- To leć się przygotuj i wychodzimy - powiedział, a ja szybko poleciałam do pokoju. Wpadłam do garderoby, z której wzięłam czarne rurki, bluzę z wzorem kwiatowym i creepersy. Weszłam do łazienki, w której się przebrałam, umalowałam i uczesałam. Włosy związałam w wysoki kucyk i zeszłam na dół gdzie przy drzwiach czekał już na mnie Niall. Wyszliśmy i skierowaliśmy się do samochodu blondyna. Wsiedliśmy i Niall ruszył. Patrzyłam w okno i zastanawiałam się czemu jedziemy w ciszy. Ale w końcu uznałam, że nie ma ochoty rozmawiać. Dojechaliśmy pod jedną z największych galerii w mieście, wysiadłam, a chłopak zrobił to samo. Rozejrzałam się i do niego podeszłam.
- Gotowa na podbój sklepów? - zapytał i szeroko się uśmiechnął.
- Zawsze i wszędzie - zaśmiałam się. Ruszyliśmy do pierwszego sklepu z odzieżą, a z mojej twarzy nie schodził uśmiech.
*
Łaziliśmy po sklepach jakieś 4 godziny. Aktualnie wychodziliśmy z TESCO, w którym Niall oczywiście musiał kupić żelki i wiele innych słodyczy.
- Jesteś nienormalna! - powiedział głośno, na co wybuchłam śmiechem. Znowu. Dzisiejszy dzień mogę zaliczyć do udanych. Naprawdę dobrze się bawiliśmy.
- Może i jestem nienormalna, ale przynajmniej nie jem tyle co ty - wystawiłam mu język.
- No wiesz co? Jak możesz mnie tak obrażać? - powiedział z udawanym smutkiem.
- Oj no Nialler, nie obrażaj się - zanuciłam i cmoknęłam go w policzek, na co od razu się uśmiechnął.
- Zrobimy sobie zdjęcie? - spytał i wydął wargę. Pokiwałam głową i wyjęłam swój telefon, ustałam blisko niego i zrobiłam fotkę.
- Pokaż! - krzyknął entuzjastycznie chłopak. Zaśmiałam się i pokazałam mu zdjęcie.
- Wyglądamy świetnie - uśmiechnęłam się ładnie. Pokiwał głową i otworzył mi drzwi od samochodu. Wrzuciłam na tylne siedzenia pięć toreb z ubraniami, a chłopak zrobił to samo. Wsiadłam na swoje miejsce, zapięłam pas i poczekałam aż blondyn usadowi się na swoimi miejscu. Kiedy już to zrobił popatrzyłam na niego.
- Wracamy? - spytałam.
- A co? Już zmęczona? - odpowiedział pytaniem i odpalił samochód.
- No trochę.
- To jeszcze nie koniec na dziś - powiedział, a ja wydałam z siebie bliżej nie określony dźwięk. Niall się zaśmiał i ruszył.
Całą drogę powrotną śmialiśmy się z nie wiadomo czego. Kiedy dojechaliśmy do domu trochę posmutniałam, ale nie na długo. Wysiadłam, wyjęłam torby i skierowałam się do domu.
- Alex? - zatrzymał mnie głoś Nialla. Odwróciłam się do niego.
- Tak?
- Ubierz się ładnie i do mnie wróć, okej?
- Um...okej...ale po co? - spytałam zdezorientowana.
- Nie pytaj tylko się ubieraj - puścił mi oczko, a ja pokiwałam głową - Ubierz tą nową sukienkę - powiedział, a ja weszłam do domu i skierowałam się do swojego pokoju. Nigdzie nikogo nie widziałam i dookoła panowała jedynie cisza.
Gdzie są wszyscy?
Wzruszyłam ramionami i położyłam torby na łóżku. Wyjęłam z jednej nową sukienkę, z szafki wzięłam jedne z moich ulubionych butów i poszłam do łazienki. Przebrałam się, włosy rozpuściłam, zmyłam makijaż i nałożyłam nowy, składający się tylko z błyszczyka i tuszu do rzęs. Na nadgarstek założyłam biały zegarek, a w uszy wsadziłam kolczyki w kształcie gwiazdek. Gotowa popsikałam się moimi ulubionymi perfumami i zeszłam na dół, gdzie czekał na mnie blondyn. Ubrany był w czarne rurki i biały podkoszulek, a na to zarzuconą miał kamizelkę. Wyglądał bardzo pociągająco. Podeszłam do niego.
- Gotowa? - spytał zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć. Pokiwałam głową nie będąc do końca pewną co robię. Zaprowadził mnie do samochodu, wsiadłam i odjechaliśmy. Jechaliśmy w ciszy i widziałam jak ręce chłopaka się trzęsą.
- Nie zamierzasz mnie zabić, prawda? - spytałam po chwili.
- Co? Nie. Oczywiście, że nie - odpowiedział zdezorientowany. Walnęłam się mentalnie w czoło. Jak mogłam pomyśleć, że chce mnie zabić?
Idiotka!
Po około 20 minutach zatrzymaliśmy się przed jakimś budynkiem. Wyglądał mi na opuszczony skład drewna, ale co ja się znam?
Niall wysiadł i otworzył mi drzwi, wystawił w moją stronę dłoń, którą chwyciłam i też wysiadłam. Prowadził mnie w stronę drzwi, a moje przerażenie tylko wzrastało. Kiedy je otworzył i wszedł ciągnąc mnie za sobą dostrzegłam ciemność. Rozejrzałam się i kiedy już miałam coś powiedzieć rozbłysło światło.
- Wszystkiego najlepszego!
- Możecie mi powiedzieć czemu od miesiąca mnie unikacie? Co ja wam zrobiłam? - spytałam smutna.
- My cię unikamy? No co ty... My... Nie! My cię nie unikamy - odpowiedział wyraźnie zdenerwowany Jai. Zacisnęłam dłonie w pięści starając się trzymać gniew w sobie. Postawiłam dwa kroki w stronę bruneta i już chciałam usiąść mu na kolana i błagać aby mi powiedział co zrobiłam źle, ale do pokoju wszedł Niall. Złapał mnie za ręce i odwrócił do siebie przodem tak, że wpadłam prosto w jego ramiona. Uśmiechnął się do mnie szeroko i pocałował mnie w policzek. Jedyny, który mnie nie unikał przez ostatni czas. Znaczy... Może trochę tak, ale nie w takim stopniu jak reszta.
- Nie złość się, księżniczko - powiedział puszczając mi oczko. Fuknęłam pod nosem i trochę się od niego odsunęłam.
- Powiedz mi o co chodzi - zażądałam.
- Przepraszam księżniczko, ale nie mogę
- Przestań nazywać mnie księżniczką - fuknęłam, ale po chwili się roześmiałam. Tak naprawdę podobało mi się jak mnie tak nazywał, ale lubiłam się z nim droczyć. Całkiem zapomniałam o złości i poszłam za blondynem do kuchni. Złapałam w dłoń gofra, który leżał na szafce, posmarowałam go czekoladą i zaczęłam jeść. Do kuchni wszedł Louis, Justin i Harry. Zmierzyłam ich wzrokiem, ale się do nich nie odezwałam, oni do mnie też nie.
- Alex? - spytał po chwili Niall, a ja zwróciłam swój wzrok na niego.
- Tak?
- Pójdziemy dzisiaj na zakupy?
- O tak, dzięki, że proponujesz, dawno nie byłam na zakupach - odpowiedziałam zgodnie z prawdą. Brakowało mi tego. Może i wolałabym iść z dziewczynami, ale Niall nie jest zły, nie?
- To leć się przygotuj i wychodzimy - powiedział, a ja szybko poleciałam do pokoju. Wpadłam do garderoby, z której wzięłam czarne rurki, bluzę z wzorem kwiatowym i creepersy. Weszłam do łazienki, w której się przebrałam, umalowałam i uczesałam. Włosy związałam w wysoki kucyk i zeszłam na dół gdzie przy drzwiach czekał już na mnie Niall. Wyszliśmy i skierowaliśmy się do samochodu blondyna. Wsiedliśmy i Niall ruszył. Patrzyłam w okno i zastanawiałam się czemu jedziemy w ciszy. Ale w końcu uznałam, że nie ma ochoty rozmawiać. Dojechaliśmy pod jedną z największych galerii w mieście, wysiadłam, a chłopak zrobił to samo. Rozejrzałam się i do niego podeszłam.
- Gotowa na podbój sklepów? - zapytał i szeroko się uśmiechnął.
- Zawsze i wszędzie - zaśmiałam się. Ruszyliśmy do pierwszego sklepu z odzieżą, a z mojej twarzy nie schodził uśmiech.
*
- Jesteś nienormalna! - powiedział głośno, na co wybuchłam śmiechem. Znowu. Dzisiejszy dzień mogę zaliczyć do udanych. Naprawdę dobrze się bawiliśmy.
- Może i jestem nienormalna, ale przynajmniej nie jem tyle co ty - wystawiłam mu język.
- No wiesz co? Jak możesz mnie tak obrażać? - powiedział z udawanym smutkiem.
- Oj no Nialler, nie obrażaj się - zanuciłam i cmoknęłam go w policzek, na co od razu się uśmiechnął.
- Zrobimy sobie zdjęcie? - spytał i wydął wargę. Pokiwałam głową i wyjęłam swój telefon, ustałam blisko niego i zrobiłam fotkę.
- Pokaż! - krzyknął entuzjastycznie chłopak. Zaśmiałam się i pokazałam mu zdjęcie.
- Wyglądamy świetnie - uśmiechnęłam się ładnie. Pokiwał głową i otworzył mi drzwi od samochodu. Wrzuciłam na tylne siedzenia pięć toreb z ubraniami, a chłopak zrobił to samo. Wsiadłam na swoje miejsce, zapięłam pas i poczekałam aż blondyn usadowi się na swoimi miejscu. Kiedy już to zrobił popatrzyłam na niego.
- Wracamy? - spytałam.
- A co? Już zmęczona? - odpowiedział pytaniem i odpalił samochód.
- No trochę.
- To jeszcze nie koniec na dziś - powiedział, a ja wydałam z siebie bliżej nie określony dźwięk. Niall się zaśmiał i ruszył.
Całą drogę powrotną śmialiśmy się z nie wiadomo czego. Kiedy dojechaliśmy do domu trochę posmutniałam, ale nie na długo. Wysiadłam, wyjęłam torby i skierowałam się do domu.
- Alex? - zatrzymał mnie głoś Nialla. Odwróciłam się do niego.
- Tak?
- Ubierz się ładnie i do mnie wróć, okej?
- Um...okej...ale po co? - spytałam zdezorientowana.
- Nie pytaj tylko się ubieraj - puścił mi oczko, a ja pokiwałam głową - Ubierz tą nową sukienkę - powiedział, a ja weszłam do domu i skierowałam się do swojego pokoju. Nigdzie nikogo nie widziałam i dookoła panowała jedynie cisza.
Gdzie są wszyscy?
Wzruszyłam ramionami i położyłam torby na łóżku. Wyjęłam z jednej nową sukienkę, z szafki wzięłam jedne z moich ulubionych butów i poszłam do łazienki. Przebrałam się, włosy rozpuściłam, zmyłam makijaż i nałożyłam nowy, składający się tylko z błyszczyka i tuszu do rzęs. Na nadgarstek założyłam biały zegarek, a w uszy wsadziłam kolczyki w kształcie gwiazdek. Gotowa popsikałam się moimi ulubionymi perfumami i zeszłam na dół, gdzie czekał na mnie blondyn. Ubrany był w czarne rurki i biały podkoszulek, a na to zarzuconą miał kamizelkę. Wyglądał bardzo pociągająco. Podeszłam do niego.
- Gotowa? - spytał zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć. Pokiwałam głową nie będąc do końca pewną co robię. Zaprowadził mnie do samochodu, wsiadłam i odjechaliśmy. Jechaliśmy w ciszy i widziałam jak ręce chłopaka się trzęsą.
- Nie zamierzasz mnie zabić, prawda? - spytałam po chwili.
- Co? Nie. Oczywiście, że nie - odpowiedział zdezorientowany. Walnęłam się mentalnie w czoło. Jak mogłam pomyśleć, że chce mnie zabić?
Idiotka!
Po około 20 minutach zatrzymaliśmy się przed jakimś budynkiem. Wyglądał mi na opuszczony skład drewna, ale co ja się znam?
Niall wysiadł i otworzył mi drzwi, wystawił w moją stronę dłoń, którą chwyciłam i też wysiadłam. Prowadził mnie w stronę drzwi, a moje przerażenie tylko wzrastało. Kiedy je otworzył i wszedł ciągnąc mnie za sobą dostrzegłam ciemność. Rozejrzałam się i kiedy już miałam coś powiedzieć rozbłysło światło.
- Wszystkiego najlepszego!

Wiedziałam . Zrobili jej imprezę na urodziny tak 😃
OdpowiedzUsuń