Four

- Alex... - usłyszałam mruknięcie przy uchu, a po chwili poczułam ciepły pocałunek na moich ustach.
- Jakie miłe powitanie – odmruknęłam i otworzyłam oczy.
Ujrzałam szeroko uśmiechniętego uśmiechniętego Liama.
- Miłe to dopiero ono będzie – puścił mi oczko i nachylił się nade mną.
Przybliżył swoją twarz do mojej szyi i zaczął ją delikatnie całować.
Nagle poczułam piekący ból na mojej szyi, lecz szybko został uśmierzony.
Zadowolony brunet odsunął się ode mnie i posłał mi swój zabójczy uśmiech.
- Liam... czy ty właśnie zrobiłeś mi malinkę? - zapytałam z lekkim oburzeniem.
- Idealnie do ciebie pasuję. A teraz nie złość się, bo złość piękności szkodzi, słonko - musnął mój policzek i wstał z łóżka. - Kocham cię – powiedział i nie czekając na moją odpowiedź, wyszedł z pokoju.
Niechętnie wstałam z łóżka i skierowałam się do garderoby. Zaczęłam przeglądać wszystkie ubrania na wieszakach. Zatrzymałam się przy jednym z wieszaków i spojrzałam na zestaw, wiszący przede mną. Wzięłam go do rąk i zaczęłam analizować każdy jego szczegół. Łzy zaczęły cisnąć się do moich oczu. Wspomnienia znowu wróciły. Nadal nie rozumiałam dlaczego ten zestaw wciąż znajdował się w mojej garderobie.
Tęsknisz za nim, dlatego chcesz mieć jego cząstkę przy sobie” - usłyszałam w mojej głowie.
Natychmiastowo pokręciłam przecząco głową i odłożyłam zestaw na wieszak.
Moje dalsze poszukiwanie ubioru na dzień dzisiejszy zostało przerwane pukaniem do drzwi.
- Proszę – odparłam, a drzwi do pokoju się otworzyły.
- Alex? - usłyszałam jego głos, a po chwili ujrzałam jego blond czuprynę zaglądającą do środka mojej garderoby. - Tutaj jesteś – odparł entuzjastycznie.
- Co cię tutaj sprowadza? - zapytałam. - Znowu chcesz mnie zgwałcić? - dodałam w myślach.
- Nie schodziłaś długo na dół - odparł.
Aż tak długo tutaj siedzę?
- Dlatego Jus kazał mi iść po ciebie, bo zaraz wychodzimy.
- Gdzie?
- Mówił coś o opuszczonym magazynie. Prosił też, żebyś ubrała się wygodnie – odparł i wyczekiwał mojej odpowiedzi.
Ja jedynie skinęłam mu głową, a on wyszedł. Ponownie zaczęłam przeglądać wieszaki, aż w końcu znalazłam idealny zestaw. Zestaw składał się z czerwonej bluzki bez rękawów, czarnych rurek, skórzanej kurtki oraz czarnych Vans'ów. Do tego zabrałam bieliznę i wyszłam z garderoby. Weszłam do łazienki i szybkim krokiem weszłam pod prysznic. Moje mięśnie od razu się rozluźniły. Wymyta, wyszłam z kabiny i owinęłam się ręcznikiem. Wysuszyłam ciało i ubrałam na nie bieliznę, a następnie ubrania. Podeszłam do lustra i rozczesałam swoje włosy, związując je w wysokiego kucyka. Z kosmetyczki wyjęłam kredkę, tusz oraz błyszczyk. Zrobiłam cienkie linie pod oczami, na rzęsy nałożyłam tusz, a usta pomalowałam błyszczykiem. Na sam koniec spryskałam się perfumami i wyszłam z łazienki. Ostatni raz spojrzałam na siebie w lustrze na garderobie i wyszłam z pokoju, schodząc na dół. Weszłam do kuchni i od razu zabrałam z talerza gofra. W szybkim tempie go zjadłam i poszłam do salonu. Usiadłam obok Liama i wtuliłam się w niego.
- Wyglądasz cudownie.
- Dziękuję – musnęłam jego policzek i spojrzałam na wszystkich.
Wszyscy oprócz Justina i Nialla mieli na twarzach delikatny uśmiech. Jus nie zbyt cieszył się iż mam chłopaka, po tym jak zostałam zgwałcona, a Niall... On patrzył na nas z irytacją, zdenerwowaniem? Nie wiem... Nigdy nie rozumiałam jego uczuć i nie chcę zrozumieć.
- Kto będzie mnie uczył walki i obrony? - wypaliłam.
- Um... Niall. Przez trzy lata więzienia zdążył się nauczyć dobrze walczyć i bronić – odparł Justin, a ja natychmiastowo zerknęłam na blondyna.
Co?! Ja i on mamy być sami w pomieszczeniu?! Prędzej strzele mu pełny magazynek w łeb.
-
Yhym – mruknęłam niezadowolona.
- Coś nie tak, Alex? - zapytał zmartwiony Harry.
Uwielbiałam jak się tam o mnie troszczył. Byłam dla niego jak druga siostra. Dla wszystkich nią byłam.
- Nie. Wszystko okej. Dziękuję za troskę – posłałam mu uśmiech, który od razu odwzajemnił.
- Ok. W takim razie się zbieramy – odparł Louis.
Wszyscy wstaliśmy z kanapy i wyszliśmy z domu. Szłam trzymając się za rękę z Liamem, co dodawało mi sił. Po chwili znaleźliśmy się przed magazynem. Pewnym krokiem weszliśmy do środka. Chłopaki od razu skierowali się na kanapy, a ja stanęłam z Liamem na środku pomieszczenia.
- Powodzenia – pocałował mnie w usta, a ja odeszłam z Niallem do pustego pomieszczenia.
- Dobra. Zanim zaczniesz mnie bić - zrobił przerwę. - Muszę cię trochę podenerwować – mruknął.
Co?
Przekrzywiłam delikatnie głowę w bok, nie rozumiejąc co miał na myśli.
- Muszę cię rozwścieczyć, żebyś miała powód do uderzenia mnie.
Ja mam powód, gwałcicielu jebany!
- Yhym.
- Gdy pierwszy raz cię ujrzałem nie mogłem oderwać wzorku od twojego tyłka – zaczął spokojnym tonem. - Później nie mogłem oderwać wzorku od twoich piersi. Potem jedyne co przechodziło mi na myśl to ty i ja. Jako jedność – dopowiedział, a we mnie zawrzało.
Co kurwa?!
- A dzisiaj gdy zobaczyłem cię z Liamem miałem ochotę go... - nie wytrzymałam.

Podeszłam do niego i walnęłam go prosto w nos. Przyparłam go do ściany i zaczęłam uderzać go w twarz. Nagle poczułam czyjeś ręce na moich ramionach. Odwróciłam swój rozwścieczony wzrok do tyłu i ujrzałam kojące spojrzenie Harry'ego.
- Już dosyć. Wystarczająco go pokiereszowałaś – odciągnął mnie od blondyna, który trzymał się za krwawiący nos.
Wyszłam z pomieszczenia i spojrzałam na swoje dłonie. Na kostkach znajdowała się dość duża ilość krwi. Przerażona odwróciłam się do tyłu i ujrzałam Harry'ego pomagającego blondynowi dojść na kanapę. Z jego nosa nie płynęła już tak duża ilość krwi jak chwilę temu. Swój wzrok ponownie przeniosłam na moje kostki.
- Chodź, Al - zawołał mnie Harry, a ja udałam się w stronę kanapy.
- Nieźle go sprałaś - zaśmiał się Louis kiedy Harry zaczął opatrywać moje dłonie.
Zmył z kostek krew i posmarował jakąś maścią zadrapania na nich.
- Gotowe – uśmiechnął się do mnie i zabrał się za rany Nialla.
- Dziękuję Panie Styles – musnęłam jego policzek.
- Ja tutaj jestem! - zawołał Liam, robiąc śmieszną minę.
- Oj, Leeyum – przytuliłam się do niego.
- O wiele lepiej – odparł i potarł nosem moją malinkę.
- A co to takiego? Czyżby malinka? - zaśmiał się Lou, patrząc na moją malinkę.
Spojrzałam na Justina. Jego mina nie wróżyła nic dobrego.
- Jus, nie – szepnęłam w stronę brata, a on zacisnął pięści i kiwnął głową.
- Dziękuję – powiedziałam bezgłośnie, a on posłał mi delikatny uśmiech.
- Dobra. Sądzę, że na dzisiaj wszystko. Zbierajmy się do domu. Dochodzi szesnasta – odparł Zayn, a wszyscy zgodnie kiwnęliśmy mu głową i wstaliśmy z kanap.
Wyszliśmy z magazynu i ruszyliśmy w stronę naszego domu. W drodze nadal byłam spięta. Ciągle miałam wrażenie jakby cały czas wzrok blondyna spoczywał na mnie. Nawet czasami odwracałam się w jego stronę, ale on patrzył gdzie indziej. W końcu, po pół godzinnej drodze dotarliśmy do domu. Weszliśmy do środka, a ja natychmiastowo podążyłam do mojego pokoju. Weszłam do garderoby i zapaliłam w niej światło. Zamknęłam drzwi i usiadłam na podłodze obok kartonu z różnymi pamiątkami. Wyjęłam z niego zdjęcie oprawione w ramkę, które przedstawiało mnie i Nialla w dniu kiedy zostaliśmy przyjaciółmi. Szybko schowałam je na dno kartonu i wstałam z zimnej podłogi. Zabrałam z wieszaka ciepłe ubrania i gasząc światło, wyszłam z garderoby. Weszłam do łazienki i podeszłam do umywalki. Wzięłam, do ręki waciki kosmetyczne i z pomocą płynu do demakijażu, zmyłam swój dzisiejszy makijaż. Rozpuściłam swoje włosy i rozczesałam. Zdjęłam z siebie ubrania i przebrałam się. Wyrzuciłam zużyte waciki i wyszłam z łazienki. Powoli dochodziła godzina siedemnasta, więc mój brzuch domagał się jedzenia. Powolnym krokiem zeszłam na dół i weszłam do kuchni. Zrobiłam sobie kilka kromek i poszłam do salonu, gdzie siedzieli wszyscy. Usiadłam na kanapie pomiędzy Harrym a Liamem i zabrałam się za jedzenie mojej kolacji. Jadłam w całkowitej ciszy. Nawet nie słyszałam rozmowy chłopaków. Gdy skończyłam jedzenie wstałam z kanapy i odniosłam talerz do kuchni. Nagle usłyszałam dźwięk przychodzącego sms'a z mojego telefonu. Udałam się do mojego pokoju i wzięłam komórkę w ręce. Odblokowałam ekran i weszłam w wiadomości.

Od: Nieznany
„Bądź czujna. On wciąż o tobie pamięta.”


Telefon wypadł mi z rąk i upadł na dywan, gdy poczułam czyjeś ręce na moich biodrach. Moje ciało natychmiastowo się napięło. Poczułam jego ciepły oddech na moim karku.

Fuck...

3 komentarze:

  1. OMFG cudowny! nie moge sie doczekac nexta *.*

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny blog! Po prostu genialny! Naprawdę tworzycie zgrany duet! Dawno nie czytałam tak świetnego bloga :)
    Będę waszą stałą czytelniczką i prędko się mnie nie pozbęcie ;)
    Weny życzę i nie mogę sie doczekać piątego :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękujemy! Bardzo się cieszymy iż doceniasz nasz wysiłek i będziesz z wami w dalszych rozdziałach <3

    OdpowiedzUsuń