Two

Obudził mnie lekki powiew wiatru. Leniwie otworzyłam oczy i ujrzałam iż okno w pokoju Liama jest uchylone. Wygramoliłam się z łóżka i podeszłam do okna, zamykając je. Następnie udałam się do jego garderoby,w której miałam sporą część swoich ciuchów i wyjęłam z niej niebieską bluzkę bez rękawów ze związaniem u dołu, jasne dżinsy oraz trampki na koturnie, a do tego bieliznę. Weszłam do łazienki i wzięłam szybki prysznic. Wysuszyłam się, ubrałam i umalowałam. Gotowa wyszłam z łazienki i skierowałam się do kuchni, ponieważ mój żołądek domagał się jedzenia. Zbiegłam po schodach i już po chwili byłam w kuchni. Podeszłam do lodówki, na której była przyklejona karteczka. 

Jestem w pracy. Wrócę po szesnastej. Bądź grzeczna. 
Kocham Cię,
Liam.

Gdy przeczytałam wiadomość od Liama, na mojej twarzy od razu pojawił się uśmiech. Położyłam karteczkę ma blat i otworzyłam lodówkę spragniona jedzenia. Z wnętrza lodówki wyjęłam masło, a z szafki nutellę i chleb. Zrobiłam sobie dwie kromki i schowałam rzeczy na miejsce. Kromki położyłam na tacę i udałam się do salonu. Włączyłam telewizję i jedząc zaczęłam oglądać jakiś film. 
Gdy skończyłam jeść odłożyłam tacę na stolik i kontynuowałam oglądanie. 
Nagle ktoś pochylił się nade mną i złożył na moim policzku pocałunek.
- Dzień dobry, księżniczko - usłyszałam zaspany głos Justina.
- Dzień dobry braciszku - odpowiedziałam, a Jus usiadł obok mnie.
- Ugh. Mógłbyś się ubrać - spojrzałam na niego i uderzyłam go delikatnie w odkryty tors, na co on zareagował śmiechem. 
- Chyba nigdy się do tego nie przyzwyczaisz, co?
- Doskonale wiesz, co wtedy mi się przypomina! - warknęłam, a jego jakby olśniło. 
- Przepraszam. Całkowicie o tym zapomniałem - posłał mi przepraszające spojrzenie i poleciał na górę ubrać bluzę. 
- Dobry mała - przywitał się ze mną Lou.
- Dobry Loueh.
- Zrobisz mi śniadanko? - spojrzał na mnie z miną szczeniaczka.
- Bozia rączki odebrała? - spojrzałam na niego spod byka, a on fuknął smutny.
Po chwili wszyscy oprócz Liama siedzieli ze mną w salonie.
- Al, pamiętasz naszą wczorajszą rozmowę o moich kumplach?
Jakbym mogła zapomnieć? Jego imię śniło mi się przez całą noc!
-
Pamiętam. 
- Plany się trochę zmieniły. Chłopaki wprowadzają się do nas jutro.
- Um. No dobra - wzruszyłam ramionami, ale tak na prawdę to cała się w środku trzęsłam. 
- Dobra, nie będziemy tak siedzieć w domu. Wychodzimy na spacer! - zawołał Lou, a wszyscy zaczęliśmy się zbierać. 
Przed wyjściem zdążyłam jeszcze napisać sms'a do Liama. 

Do: Liam xx
"Idę z chłopakami na spacer! Tęsknie xx"

Schowałam telefon do kieszeni i wraz z chłopakami wyszłam z domu. Szliśmy ulicami Londynu śmiejąc się w niebo głosy. W końcu zatrzymaliśmy się przed jakimś starym, opuszczonym magazynem.
- Po co tutaj przyszliśmy? - zapytałam, patrząc na ruderę.
- Zaraz się dowiesz - Hazz puścił do mnie oczko.
Chłopaki ruszyli do tego czegoś, a ja nadal stałam w miejscu.
- Alex, chodź! - zawołał Justin.
Westchnęłam i ruszyłam w stronę tego gówna, zwanego budynkiem. Weszłam do środka i prawie mi oczy z orbit wyskoczyły. Wnętrze budynku wyglądało prawie jak salon w naszym domu. Wszędzie były poustawiane kanapy, fotele oraz stoliki. Po prawej stronie znajdował się barek z napojami, a po lewej... strzelnica? Nie, niech to będzie jakiś jebany żart!
- Chodź mała, nauczę cię strzelać - podszedł do mnie, ale odsunęłam się od niego.
- Powaliło cię, czy jak?! Nie wezmę tego gówna do ręki! - oburzyłam się.
- Jeżeli nie chcesz zginąć w ciągu miesiąca to raczyłbym ci się nauczyć strzelać - odpowiedział spokojnie, a ja wzięłam wielki wdech.
Słowa Louisa ciągle krążyły w mojej głowie, jak jakaś zasrana regułka.
- Dobra - fuknęłam i podeszłam z Lou do strzelnicy.
- A teraz słuchaj uważnie - powiedział, a ja kiwnęłam głową. - Weź do ręki pistolet - powiedział, a ja wykonałam jego prośbę. - Teraz palec wskazujący połóż na spuście, ale go nie przyciskaj, bo jeszcze nas zabijesz - zaśmiał się nerwowo, a ja położyłam palec na spuście. - Dobrze, teraz drugą ręką odejmij trzy ostatnie palce prawej ręki - nakazał, a ja to wykonałam. - Świetnie, teraz unieś pistolet na wysokość oczu, skup się i spróbuj strzelić w środek tarczy. - uniosłam broń, skupiłam wzrok na środku tarczy i strzeliłam.
Lekko ogłuszona wystrzałem pocisku odsunęłam się o krok od stolika. Louis podszedł do mojej tarczy i uśmiechnął się w moją stronę.
- Źle?
- Doskonale. Strzeliłaś w sam środek!
- Na prawdę? - ucieszona podbiegłam do Lou i mocno go przytuliłam.
- Jednak będzie z ciebie jakiś użytek.
- Bardzo śmieszne - uderzyłam go w ramię, a on się roześmiał.
- Jeszcze tylko walka i obrona i będziesz przygotowana perfekcyjnie.
- Ale na co? - zapytałam, ale odpowiedziała mi cisza. - Nie chcesz to nie mów. I tak się dowiem - wystawiłam mu język i ruszyłam do reszty. 
- I jak tam nauka strzelania? - zapytał zaciekawiony Harry.
- Strzeliłam w sam środek i to za pierwszym razem! - powiedziałam podekscytowana, a chłopakom opadły kopary.
- Wow. Nie wiedziałem, że mam taką uzdolnioną siostrę - Justin mnie przytulił, a ja uniosłam dumnie głowę.
- Mówiłem wam, że coś z niej będzie. Ja zawsze wiem co mówię - usłyszałam głos, którego tak bardzo mi brakowało.
- Leeyum! - wykrzyczałam i natychmiastowo podbiegłam do mojego chłopaka i wpiłam się w jego usta.
- Dobra, koniec tego dobrego, bo się jeszcze połkniecie - zawołał po chwili Jus.
 - Zazdrosny? - zapytałam, kiedy odsunęłam się od mojego chłopaka.
- O każdej porze dnia i nocy - puścił mi oczko, a ja usiadłam na kanapie wraz z Li.
- Za naszą uzdolnioną Alex! - wykrzyczał Harry i stuknęliśmy się kieliszkami.
- Przestańcie, bo się zarumienię - powiedziałam i upiłam łyk alkoholu.

Po około godzinie czczenia mojego talentu, wróciliśmy do domu z lekkimi trudnościami. Każdy miał w krwi procenty. Lekko wstawiona poszłam z Liamem do jego pokoju. Szybko weszłam do łazienki i wymyłam się, a następnie w samym ręczniku wyszłam z łazienki. Czułam palący wzrok Liama na swoich plecach, lecz udawałam iż tego nie czuję. Wyjęłam z jego garderoby jego bluzkę oraz moje majtki i założyłam je zwinnie na siebie. Ubrana odwróciłam się w stronę łóżka i prawie dostałam zawału. Liam stał kilka centymetrów przede mną w samych bokserkach. Uśmiechnęłam się do niego, a on wpił się w moje usta. Natychmiastowo odwzajemniłam jego gest. Podskoczyłam delikatnie do góry i owinęłam swoje nogi wokół jego bioder. Brunet złapał mnie za uda i przeniósł na łóżko, delikatnie mnie kładąc. Nie przestając mnie całować lekko podwinął moją bluzkę. Oderwał się od moich ust i zaczął składać na moim brzuchu ciepłe pocałunki. Było mi tak zajebiście dobrze, że aż cichy jęk podniecenia wyszedł z moich ust.
- Sprawiam ci przyjemność? - Liam na chwilę przestał składać pocałunki na moim brzuchu i podniósł swój wzrok na mnie.
- Tak, proszę kontynuuj - odpowiedziałam, a on ponownie przyssał się do mojego brzucha.
Zaczął przemieszczać się z pocałunkami po całym moim brzuchu. Nagle przeniósł się trochę wyżej i zaczął składać pocałunki pod końcem mojego stanika. Moje ciało natychmiastowo się spięło.
- Spokojnie skarbie. Nie zrobię ci krzywdy - wymruczał.
- Ufam ci, że nic mi nie zrobisz - odparłam, a Liam znów złączył nasze usta.
- Tak bardzo cię pragnę - odparł.
- Obiecuję ci, że kiedyś to zrobimy, ale jeszcze nie jestem gotowa - powiedziałam między pocałunkami.
- Dobrze - pocałował mnie czule w usta i położył się obok mnie. - A teraz dobranoc skarbie.
- Dobranoc - wtuliłam się w jego tors i zasnęłam.

2 komentarze: