Three

Obudziłam się słysząc hałasy na dole. Usiadłam na łóżku i przetarłam oczy. Liama nie było obok mnie, więc zapewne był na dole. Spojrzałam na zegarek i zauważyłam na nim godzinę dziewiątą trzydzieści. Podniosłam się i weszłam do garderoby. Wyjęłam z niej czarne rurki, czerwono-czarną koszule w kratę i bordowe Vansy. Weszłam do łazienki i wzięłam błyskawiczny prysznic, a następnie się ubrałam, umalowałam i uczesałam. Gotowa zeszłam na dół i doznałam szoku. Na kanapie, tyłem do mnie siedział Harry, Louis i Liam, a na przeciwko nich siedział mój brat, jakiś chłopak i... ON.
Nie, nie, nie! To nie może być prawda...
Cofnęłam się kilka kroków do tyłu, chcąc wyjść z pomieszczenia nie zauważona, ale było za późno.
- O! Al, chodź do nas! - krzyknął mój brat, a mi w oczach stanęły łzy.
Niepewnym krokiem podeszłam do kanapy, na której siedział Liam i stanęłam za nią.
- Hej skarbie - powiedział Liam i pocałował moje dłonie.
Kiwnęłam głową w jego stronę jako powitanie, ale moje oczy nadal spoczywały na blondynie.
- Alex to jest Niall i Zayn. Chłopaki to Alex, moja siostra - powiedział mój brat.
- Cześć! - krzyknął entuzjastycznie Zayn.
Uśmiechnęłam się do niego lekko i skinęłam głową w znaku przywitania.
- Witaj Alex - odezwał się ON.
Zacisnęłam wargi i machnęłam tylko ręką.
- Justin chciałam spytać czy mogę... mogę iść na zakupy? - spytałam o pierwszą rzecz jaka przyszła mi do głowy.
- Chciałem żebyś oprowadziła chłopaków po okolicy, ale idź - odpowiedział z uśmiechem, a ja głośno wypuściłam powietrze.
- Dziękuję - powiedziałam i odwróciłam się z zamiarem pójścia do kuchni, ale zatrzymało mnie pytania Nialla.
- Mogę iść z tobą? Muszę sobie kupić kilka nowych ciuchów - powiedział, a mi zabrakło powietrza. Pokręciłam przecząco głową i na nich spojrzałam. Nadal siedzieli na swoich miejsca. Zobaczyłam błagający wzrok brata, więc głośno westchnęłam.
- Dobra...
- Kiedy?
- Za dwadzieścia minut wychodzimy - powiedziałam i weszłam do kuchni.
Napiłam się wody, wzięłam jabłko w dłoń i poszłam do swojego pokoju. Wzięłam torebkę, pieniądze i telefon i zeszłam na dół po drodze jedząc jabłko.
- Idziemy? - spytałam kiedy stanęłam przed nim.
Pokiwał głową i wstał z kanapy. Ruszyłam do drzwi, a za sobą usłyszałam jego kroki. Wyszłam na dwór i zatrzymałam się, czekając na niego. Doszedł do mnie i ruszyliśmy w kierunku galerii, do której nie było daleko.
- To... ile masz lat? - spytał po jakimś czasie.
Przekrzywiłam głowę w bok i popatrzyłam się na niego.
Jest taki głupi czy tylko udaje?
- A nie wiesz? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
- A skąd mam wiedzieć?
- Bo... Myślałam, że Justin ci powiedział.
- Nie... Nie rozmawialiśmy jeszcze za dużo.
- Aha. - odpowiedziałam krótko i doszliśmy do galerii.
Weszliśmy do środka i od razu skierowaliśmy się do sklepu z ubraniami. Między nami panowała cisza, a ja tylko modliłam się w duchu oby o mnie nie pamiętał. Bo to przecież możliwe...
- Ja idę tu, a ty tam i spotykamy się za godzinę przy lodziarni - powiedziałam wskazując na stoiska. Kiwnął głową i podszedł w swoją stronę, a ja w swoją. Kupiłam sobie trzy bluzki i dwie spódniczki, a do tego dwie pary butów. Zapłaciłam i z torbami skierowałam się do lodziarni. Z oddali widziałam blond czuprynę chłopaka. Zacisnęłam usta i do niego podeszłam. W ręku trzymał dwie torby, więc zgaduję, że kupił mniej niż ja.
- Wracamy? - spytał.
- Najpierw lody - odpowiedziałam i stanęłam w kolejce.
Po jakichś dwudziestu minutach wracaliśmy do domu jedząc lody. Nadal panowała między nami krępująca cisza, ale szczerze, wcale mi to nie przeszkadzało. Jeśli naprawdę mnie nie pamięta to niech tak zostanie. Nie będę mu przypominać wystarczy, że ja pamiętam.
Weszliśmy do domu, a tam zastaliśmy tylko Liama, Harrego i Zayna. Odłożyłam torby na szafkę i podbiegłam do mojego chłopaka i uwiesiłam mu się na szyi.
- Tęskniłam - powiedziałam, szeroko się uśmiechając.
- Ja też tęskniłem...Jak się bawiłaś? - spytał i objął mnie w pasie.
Nie odpowiedziałam, bo powinien znać odpowiedź na to pytanie. Chyba, że nie wie, że ten Niall to ten sam co kilka lat temu.
- Jestem śpiąca, pójdę się położyć - powiedziałam i pocałowałam go krótko.
Skinął głową i mnie puścił. Skierowałam się pierw do kuchni, gdzie zrobiłam sobie kilka kanapek. Zjadłam je i poszłam na górę nie żegnając się już z nikim. Spojrzałam na zegarek. Osiemnasta... No nic...I tak jestem zmęczona, więc nic się nie stanie jak pójdę teraz spać. Weszłam do łazienki gdzie przebrałam się w piżamę i wróciłam do pokoju. Położyłam się na łóżku i nawet nie pamiętam kiedy zasnęłam...

Obudziłam się słysząc wołanie.. Otworzyłam oczy i usiadłam. Rozejrzałam się, ale nikogo nie było. Ciemność. Zsuwam się z łóżka, a moje stopy dotykają zimnej podłogi. Stawiam kilka kroków do drzwi, a wołanie nie ustaje. Idę dalej. Otwieram drzwi i wyglądam na korytarz. Pusto. Wychodzę i nasłuchuję, z której strony słychać tajemniczy głos wołający moje imię. Ostatnie drzwi na korytarzu. Idę powoli w tamtym kierunku, a głos staje się wyraźniejszy. Przyśpieszam, aż w końcu docieram do drzwi. Dokładnie słyszę ten głos. Łapię za klamkę i powoli otwieram. Jest ciemno i nie widać nic prócz... światełka komórki leżącej na łóżku. Wchodzę do pokoju i staję na środku. Nagle coś albo raczej ktoś obejmuje mnie od tyłu. 

"Tęskniłaś kochanie?'' - pyta tajemniczy głos. 
Niall. Moje źrenice się rozszerzają, a ja próbuję się wyrwać. Niestety jest silniejszy. Popycha mnie na łóżko, a sam siada na mnie okrakiem. Głośno krzyczę i wołam imiona chłopaków, ale głos jakby wcale nie wychodził z moich ust. Wiercę się, próbuję go zepchnąć, ale to nie działa. Patrzę mu prosto w jego niebieskie oczy, które stają się ciemniejsze. Tylko nie to... 
''Co ty na powtórkę sprzed lat?'' - pyta z tym cwanym uśmiechem. 
Kręcę szybko głową, ale on się tylko śmieje. Rozrywa moją bluzkę i rzuca do tyłu. Patrzy na moje piersi, a mi z oczu zaczynają lecieć łzy. Znów próbuję go z siebie zepchnąć, ale to na nic. Śmieje się głośniej, a ja odwracam głowę w bok. Całuje mój dekolt, piersi, brzuch, aż w końcu ściąga moje spodnie. Nie patrzę na niego. Znów ten koszmar. Rozbiera się i...

Obudziłam się z krzykiem, cała mokra od potu. Usiadłam głośno dysząc. To tylko sen... Głupi sen. Poczułam rękę na ramieniu. Od razu przeniosłam wzrok na osobę nade mną. Liam.
- Wszystko okej skarbie? - spytał patrząc na mnie troskliwie.
Szybko się w niego wtuliłam.
- Miałam...koszmar - odpowiedziałam cicho.
Zaczął głaskać mnie troskliwie po plecach, a ja powoli się uspokajałam.
- To tylko sen skarbie - powiedział prosto do mojego ucha.
Skinęłam głową i się odsunęłam.
- Nic ci się nie stanie, jestem przy tobie - złapał mnie za dłonie.
Uśmiechnęłam się lekko i położyłam. Położył się obok mnie, a ja mocno się w niego wtuliłam. Przykrył nas i otulił mnie ramieniem.
- Śpij dobrze kochanie - wymruczał mi do ucha.
Ponownie skinęłam głową i zamknęłam oczy. Zasnęłam, ale tym razem bez żadnego koszmaru...

1 komentarz: