- Co się stało? - zapytał troskliwie i przytulił mnie do siebie.
- Chyba.... Chyba jestem w ciąży, Harry - załkałam i mocniej wtuliłam się w chłopaka.
- Oh...
- Proszę, nie mów nic Justinowi dopóki nic nie będzie pewne - odsunęłam się od niego, a on skinął głową i ponownie mnie do siebie przyciągnął.
- Dobrze. Ale wiesz, że musimy iść do ginekologa, prawda?
- Wiem.
- W taki razie ty się ubieraj, a ja idę umówić cię na wizytę - rzekł i wyszedł z mojego pokoju.
Westchnęłam i wstałam z łóżka. Podeszłam do garderoby i wyjęłam z niej bieliznę, beżowy sweterek, czarne rurki oraz białe nike. Weszłam do łazienki i wzięłam błyskawiczną kąpiel, ubrałam się i umalowałam. Gotowa zeszłam na dół, gdzie czekał na mnie Hazz.
- Idziemy? - zapytałam przyciszonym głosem.
- Idziemy - Harry złapał mnie za rękę i wyszliśmy z domu.
Weszliśmy do jego czarnego BMW i wyjechaliśmy spod domu. Po około piętnastu minutach znaleźliśmy się na miejscu. Weszliśmy do środka budynku i ruszyliśmy w miejsce gdzie miałam mieć badania. Usiedliśmy na krzesełkach, obok gabinetu pani doktor i czekaliśmy na moją kolej.
- Panna Alexandra Bieber - z gabinetu wyszła kobieta koło czterdziestego roku życia.
Wraz z Harrym wstałam z krzesełek i weszliśmy do środka. Harry usiadł na przeciw biurka pani doktor, a ja położyłam się na fotelu. Podwinęłam moją bluzkę do góry, a kobieta zaczęła robić mi USG. Po jakimś czasie siedziałam obok Harry'ego i czekałam na jakiekolwiek słowa od pani doktor.
- Tak więc... Jest pani w ciąży. Jest to trzeci miesiąc. Proszę unikać stresu i nie denerwować się oraz nie przemęczać. Za miesiąc przydało by się żeby przyszła pani na wizytę kontrolną. Płeć dziecka można zdiagnozować dopiero w piątym miesiącu. Z mojej strony to tyle - posłała mi ciepły uśmiech.
- Dziękujemy i dowiedzenia - odparł Harry i wyszliśmy z gabinetu.
Całą drogę do auta przemilczałam. W mojej głowie ciągle krążyła wiadomość iż jestem w ciąży. Wsiadłam do auta i zapięłam pasy. Harry usiadł obok mnie i spojrzał na mnie.
- Nie martw się. Wszystko będzie dobrze.
- Nie będzie. Liam nie żyje, a dziecko potrzebuje ojca!
- Spokojnie, przecież masz nas - pocałował moje czoło i zapinając pasy, odpalił silnik.
Weszliśmy do domu i od razu zostaliśmy napadnięci przez chłopaków.
- Gdzie byliście?! - Justin zmarszczył brwi.
- E... byliśmy na spacerze. Musiałam się przewietrzyć - powiedziałam pierwsze kłamstwo, które nawinęło mi się na język.
- Dobrze, a teraz chodź tu do mnie - powiedział i chciał mnie przytulić, ale mój żołądek dał o sobie znać.
Szybko popędziłam do łazienki i ponownie zwymiotowałam. Kiedy opłukałam buzię wyszłam z łazienki.
- Jesteś w ciąży. - stwierdził.
- Justin... Ja... Ja przepraszam. To nie było planowane - jęknęłam.
- Masz dopiero osiemnaście lat - wkurzył się.
- Jus uspokój się. Ona nie może się stresować - odparł Styles.
- Nie będę się uspokajał wiedząc, że moja siostra jest w ciąży! Przecież ona sobie nie poradzi.
- A od czego ma nas? - zirytował się Lou, a ja posłałam mu wdzięczne spojrzenie.
Justin milczał. Odwrócił się do mnie plecami i ruszył w stronę drzwi.
- Żadnego dziecka nie będzie - mruknął i wyszedł z domu.
Nie mogąc znieść wzroku chłopaków uciekłam do swojego pokoju. Położyłam się na łóżku i przykryłam kołdrą aż po samą głowę. Niestety mój spokój nie trwał długo. Ktoś zaczął pukać do drzwi.
- Proszę - wyjęknęłam i nadal leżałam pod kołdrą.
- Lexi - Niall zaczął niepewnie i usiadł obok mnie na łóżku.
- Co? - odkryłam się.
- Mieliśmy dokończyć naszą wczorajszą rozmowę.
- Oh. W takim razie co chciałeś mi wczoraj powiedzieć?
- Chciałem cię przeprosić za to, że cię zgwałciłem i że przeze mnie Liam nie żyje.
- To nie twoja wina - podniosłam się do pozycji siedzącej.
- Moja. Gdybym cię wtedy nie zgwałcił Liam by możliwe dalej żył.
- To nie twoja wina Nialler. Co się stało się nie odstanie. A co do tego dziecka... nie usunę go. Chcę go wychować.
- CO?!
- To jedyne co pozostało po Liamie - położyłam swoją głowę na jego ramieniu.
- Racja, malutka.
- Nie mów tak do mnie - zmarszczyłam dziwnie nos.
- Jak? Malutka? - zapytał, a ja jeszcze bardziej zmarszczyłam nos. - Słodko wyglądasz jak marszczysz nos - musnął palcem w niego, a ja zachichotałam.
- Dziękuję.
- W takim razie wybaczysz mi?
- Wybaczę - posłałam mu uśmiech, a on natychmiastowo porwał mnie w swoje objęcia, przyduszając.
Gdy w końcu mnie puścił, wzięłam głęboki wdech.
- Tak bardzo za tobą tęskniłem. Każdego dnia zastanawiałem się co się z tobą dzieje. Gdzie jesteś, co robisz.
- W takim razie dlaczego mnie nie rozpoznałeś za pierwszym razem?
- Ponieważ nie mogłam uwierzyć, że osoba którą tak bardzo kocham, stoi przede mną.
--------------------------------------------------------
Przepraszam, że rozdział jest tak krótki i do dupy, ale mam zawał w szkole! Wybaczcie :( ♥
Aaa kocham! Chce następny szybko, mam nadzieje ze justin zaakceptuje dziecko. ~xoxo~
OdpowiedzUsuńJEJU JEUJ JEJU CUDEŃKO !
OdpowiedzUsuń