Six

Obudziło mnie delikatne szturchanie w szyję. Otworzyłam swoje zaspane oczy i ujrzałam brązowe włosy Liama.
- Dzień dobry, kochanie - przywitałam się, a brunet odsunął swoją głowę od mojej szyi.
- Dobry - musnął moje wargi.
Moje ciało od razu przeszedł dreszcz przyjemności. Z miłą chęcią odwzajemniłam pocałunek, który z każdą chwilą stawał się coraz namiętny.
W końcu ręce Liama przeniosły się pod moją bluzkę i zaczął jeździć nimi po moim brzuchu.
- Liam... - wyjęknęłam, kiedy Liam przeniósł swoje ręce wyżej, o wiele za wyżej.
- Przepraszam - powiedział i wyjął swoje ręce spod mojej bluzki.
Usiadł na mnie okrakiem i kontynuował całowanie.
- Eghem - usłyszeliśmy chrząknięcie, a Liam od razu przestał mnie całować.
Zszedł ze mnie i spojrzał na osobę w progu drzwi. Justin.
- To ja może pójdę - powiedział zmieszany i wyszedł z pokoju.
- Justin! - jęknęłam, kiedy Liam opuścił pokój.
Chłopak usiadł obok mnie, a ja zmierzyłam go wzrokiem.
- Akceptuję to iż jesteś z Liamem, ale nie popieram tego co robiliście przed chwilą.
- Mam osiemnaście lat i mogę sama decydować co chcę robić, a co nie - warknęłam i wstałam z łóżka.
- Po prostu się o ciebie martwię.
- Rozumiem, ale w końcu i tak zacznę z nim współżyć seksualnie. To normalna rzecz, Justin - spojrzałam na niego ukradkiem i weszłam do mojej garderoby.
- Dzisiaj idziemy znowu do magazynu - zmienił temat.
- Yhym - mruknęłam i zaczęłam poszukiwać ubrań na dzisiejszy dzień i pogodę. Po dłuższych poszukiwaniach wzięłam do rąk czarną bluzkę z logo Nirvany, legginsy w wzory, dżinsową kurtkę bez rękawów oraz czarne trampki z ćwiekami. Z pułki po prawej strony garderoby zabrałam bieliznę i wyszłam z pomieszczenia. Justina nigdzie nie było. Wzruszyłam ramionami i szybko wskoczyłam do łazienki. Wzięłam błyskawiczny prysznic i po chwili suszyłam swoje ciało jak i włosy. Gdy byłam sucha, nałożyłam na siebie bieliznę i ubrania. Podeszłam do umywalki i biorąc do rąk tusz, pomalowałam moje rzęsy, a włosy związałam w kucyka. Gotowa wyszłam z łazienki i skierowałam się na dół. Schodząc ze schodów usłyszałam wesoły śmiech blondyna. Widać, że zakolegował się z resztą. Na sam dźwięk jego śmiechu przypomniałam sobie pewne miłe wspomnienie sprzed kilku lat.


*Wspomnienie*


Brązowowłosa dziewczynka siedziała wraz z blondynem pod drzewem, opierając się o jego konar. Chłopak mocno obejmował dziewczynkę w pasie, a jej głowa spoczywała na jego ramieniu. Oboje cieszyli się swoją obecnością. Nagle blondyn wpadł na pomysł:
- Wyryjmy na drzewie nasze inicjały. To będzie dowód naszej przyjaźni - zaproponował chłopak, a dziewczynka przytaknęła mu z uśmiechem.
Chłopak wyjął z kieszeni scyzoryk i zaczął skrobać na drzewie. Po chwili odsunął się i pozwolił zobaczyć przyjaciółce swoje dzieło.
Dziewczynka podeszła do drzewa i spojrzała na napis.
- N + A = Friends Forever - przeczytała na głos i spojrzała na blondyna.
Nie mówiąc nic więcej, wtuliła się w ciało chłopaka. Chłopak od razu odwzajemnił uścisk i wsadził swoją głowę w wgłębienie szyi dziewczyny.
- Kocham cię, Lexi - wyznał.
- Ja ciebie też, Nialler - pocałowała jego policzek, na co zareagował głośnym śmiechem.


*
Koniec wspomnienia*

Szybko potrząsnęłam głową, odpędzając owe wspomnienie z mojej głowy i zeszłam na sam dół schodów. Niestety w tym samym momencie ktoś musiał wyjść z kuchni, przed co zderzyliśmy się.
Podniosłam swój wzrok do góry i spotkałam rozbawione, błękitne tęczówki.

Boże, dlaczego aż tak bardzo mnie nienawidzisz?!

- Um, przepraszam - jęknęłam i omijając go, weszłam do kuchni.

Wzięłam z niej czerwone jabłko i ruszyłam do salonu. Usiadłam na kolanach Liama i wzięłam gryza jabłka. Brunet objął mnie i złączył swoje dłonie na moim brzuchu. Widząc nie zbyt zadowolony wzrok Justina, przełknęłam ślinę. Szybko dokończyłam swoje jabłko i wstałam z kanapy. Szybkim ruchem wyrzuciłam ogryzek do kosza w przedpokoju i chciałam wrócić do salonu, gdy chłopcy znaleźli się obok mnie. Wzruszyłam ramionami i wyszliśmy z domu. Justin zamknął dom na klucz, a ja splotłam moją i Liama dłoń. Do magazynu szliśmy w ciszy. Każdy pewnie obawiał się mojej dzisiejszej lekcji z Niallem.
Weszliśmy do środka magazynu i udaliśmy się w stronę kanap.
- Bądź grzeczna – Liam puścił mi oczko i złączył nasze usta w pocałunku.
Niechętnie się od niego oderwałam i poszłam wraz z Niallem do pomieszczenia. Na całej podłodze znajdowały się maty, na które weszliśmy.
- Dobra... - zaczął blondyn. - Dzisiaj będę uczyć cię obrony. Stań na środku – bardziej rozkazał niż poprosił.
Wykonałam jego polecenie, a chłopak stanął metr przede mną i spojrzał na mnie.
- Spróbuj się obronić – powiedział i podszedł do mnie.
Położył swoje ręce na moich ramionach, a ja zanim się zorientowałam co chce zrobić, leżałam na podłodze.
- Widzę, że obrona nie jest twoją dobrą stroną – zaśmiał się.
- Nie byłam przygotowana – fuknęłam i podniosłam się z ziemi.
- Teraz jesteś? - zapytał, a ja po chwili kiwnęłam głową.
Blondyn podszedł do mnie szybkim krokiem, lecz zanim zdążył mnie dotknąć, złapałam go za ciuchy i powaliłam na ziemię.
- I kto się teraz śmieje? - odparłam, podnosząc wysoko głowę do góry.

- Skąd ty... - nie dokończył, bo mu przerwałam.
 - Wiele razy w dzieciństwie biłam się z Justinem – odpowiedziałam, wzruszając ramionami.
- Czego ty nie umiesz? - wyciągnął do mnie rękę, a ja pomogłam mu wstać.
- Zostawię to dla siebie – odparłam i wyszłam z pomieszczenia.
Usiadłam obok Liama i oparłam głowę o jego ramię.
- I jak tam trening? Mocno oberwałeś, Horan? - zapytał Harry, który ciskał w niego niewidzialnymi piorunami.
Widząc takiego Harry'ego zachciało mi się śmiać. Wyglądał dość uroczo.
- Ta dziewczyna ma krzepę – wyznał i zasiadł obok Harry'ego.
Mina Harry'ego była bezcenna. Nie wytrzymałam i wybuchłam śmiechem.
- Z czego lejesz? - zapytał zdezorientowany Zayn.
Spojrzałam ukradkiem na Harry'ego, który od razu wyczuł moje spojrzenie.
Spojrzał na mnie i posłał mi uśmiech, przez co w jego policzkach pojawiły się dołeczki.
- Już nie ważne – ogarnęłam się i chwyciłam szklankę Liama, w której był jakiś drink.
Wzięłam łyka i skrzywiłam się. Od razu odłożyłam szklankę z trunkiem na stolik i zaczęłam wycierać swój język, na co reszta zareagowała śmiechem.
- Co powiecie na to byśmy dziś poszli na imprezę? Tak na rozerwanie się – zaproponował Lou.
Moje ciało od razu spięło się na ten pomysł. Moje zachowanie od razu zauważył Harry. Posłał mi pytające spojrzenie, a ja na migi pokazałam mu, że powiem mu później. Nie miałam ochoty iść na żadną imprezę, na której będzie Niall.
- Alex, słuchasz nas? - usłyszałam głos Liama.
- Przepraszam, zamyśliłam się. Co mówiłeś? - posłałam mu przepraszające spojrzenie.
- Pytałem czy idziesz na imprezę.
Przełknęłam ślinę.
- Nie czuję się dziś na siłach. Może innym razem – wysilałam się na uśmiech i spuściłam swój wzrok na swoje paznokcie.
- Rozumiem. W taki razie zostanę z tobą, dla towarzystwa. Reszta niech idzie – odparł, a ja uśmiechnęłam się delikatnie.
Po jakimś czasie zebraliśmy nasze tyłki i wyszliśmy z magazynu. Ponownie splotłam dłonie moje i Liama i ruszyliśmy do domu. Po drodze dostałam sms'a. Niechętnie puściłam rękę mojego chłopaka i wyciągnęłam z kieszeni kurtki mój telefon. Odblokowałam ekran i kliknęłam w wiadomości. 


Od: Harry xx
"Czemu nie chcesz iść na imprezę. Ma to coś związek z sama wiesz kim?


Spojrzałam na Harry'ego, a on posłał mi ciepły uśmiech. Kliknęłam „odpisz” i wystukałam odpowiedź.

Do: Harry xx

"Tak. Kiedy jest wstawiony nie kontroluje się, ale wie co robi i kontaktuje. Dlatego tak bardzo przeżyłam to co mi zrobił. W dzień, kiedy wiesz co się stało, był wstawiony.”


Wysłałam sms'a i usłyszałam ciche piknięcie z telefonu Harry'ego. Kliknął coś na telefonie i zaczął czytać. Gdy skończył odwrócił wzrok w moją stronę, a ja mogłam zobaczyć w jego oczach złość.
- Zabiję go... - powiedział bezgłośnie w moją stronę.
Szybko pokiwałam głową na boki. Ponownie usłyszałam dźwięk sms'a.


Od: Harry xx

"Doskonale wiedział co robił i nie przestał. Miał w dupie, że cię krzywdzi. Tacy ludzie nie powinni istnieć!”


Czułam bijącą złość od Harry'ego. Wiedziałam, że kiedy jest wkurzony jest zdolny do wszystkiego. Taki już niestety był. Zrobi wszystko by chronić najbliższych, nie zważając na konsekwencje.


Do: Harry xx

"Uspokój się! Rozumiem, że chcesz mnie chronić, ale zabójstwo nie jest dobrym rozwiązaniem. Dopóki któryś z was jest obok, jestem bezpieczna.”


Wysłałam sms'a i zobaczyłam, że ciało jak i twarz Harry'ego łagodnieje.
- Przepraszam – powiedział bezgłośnie, w momencie kiedy dotarliśmy do domu.

4 komentarze:

  1. świetny <3 kocham to ff i do tego rozdziały są tak szybko *.*

    OdpowiedzUsuń
  2. Jesteście super i jeszcze tak szybko rozdziały :)
    Wygląd i treść bloga przejrzyste :)
    Super blog!!
    Buziaczki :*****
    †Marika†

    OdpowiedzUsuń
  3. Najlepsze słowo aby opisać wasz blog, wasze rozdziały i was to: CUDO!
    No i oczwywiście idealne, doskonałe, genialne i wiele wiele innych!
    Kocham was i uważam, że powinnyście pisać więcej blogów razem!
    Z przyjemnościa przeczytałabym coś o 5SOS jako uczniach! Oczywiście waszego autorstwa! To byłoby idealne!
    No nic..weny życzę i czekam na kolejny świetny rozdziął :**

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham to opowiadanie...czekam na next

    OdpowiedzUsuń