Ten

*Perspektywa Alex*

Obudziłam się z ogromnym bólem głowy. Powoli otworzyłam oczy i ujrzałam, że znajduję się w jakiejś piwnicy. W środku było ogromnie zimno. Drżąc, spróbowałam się opatulić ramionami, lecz nie pozwalały mi na to moje związane ręce. Nagle usłyszałam kroki, idące w moją stronę. Przełknęłam ślinę, kiedy drzwi od piwnicy się otworzyły, a do środka wszedł Luke. Podszedł do mnie i przykucnął obok.
- Czego ode mnie chcesz? - wychrypiałam.
- Chcę, żebyś zapłaciła za to co zrobiłaś. Nie waż, że zostawiłaś mnie dla tego blond dupka, to do tego pozwoliłaś mu się skurwić. Nie tak zachowałaby się dawna Alex.
- Nie skurwiłam się! A po za tym skąd możesz wiedzieć co bym zrobiła, a co nie?!
- Uwierz, znam cię bardziej niż ty sama siebie - odpowiedział i przejechał dłonią po moim policzku. - A teraz zapłacisz za swoje czyny, Lexi - rzekł i uderzył mnie z całej siły w twarz, przez co upadłam na zimna podłogę.
Luke bez skrupułów zaczął kopać mnie po brzuchu i żebrach, zadając mi ogromny ból. W końcu przestał i odsunął się ode mnie.
- To jeszcze nie koniec - splunął i wyszedł z piwnicy ponownie mnie zamykając.
Jak najostrożniej podniosłam się z ziemi i oparłam się o ścianę. Zamknęłam oczy i pogrążyłam się w głębokim śnie.

*Perspektywa Justina*

Chodziłem wkurwiony po całym salonie. Natarczywie próbowałem dodzwonić się do Alex. Zayn, Louis i Harry jeździli po całym mieście szukając moje siostry, a ja z Niallem i Liamem siedziałem w domu, na wypadek gdyby Alex wróciła. Ponownie wybrałem jej numer. Kiedy już miałem się rozłączyć, usłyszałem pyknięcie, oznaczające rozpoczęcie rozmowy.
- Alex!! Do kurwy nędznej, gdzie ty do chuja jesteś!? - wykrzyczałem, ale w odpowiedzi usłyszałem śmiech... jego śmiech.
- Uspokój się Bieber. Na razie Alex jest w moich rękach. Żyje, ale nie sądzę żeby długo to potrwało.
- Czego od niej chcesz?!
- Chcę żeby umarła, za to, że pozwoliła się skurwić temu sukinsynowi!
- O kim ty do chuja mówisz, Hemmings?! - wkurwiłem się
- Nie wiesz?! Otóż niby kochający i przyjacielski pan Horan, z tego co pamiętam, trzy lata temu zgwałcił twoją siostrę. A ty pozwalasz mu z wami mieszkać - zaśmiał się, a ja spojrzałem z nienawiścią na blondyna.
- Masz pół godziny, żeby Alex znalazła się w domu, albo znajdę cię i zajebię, kumasz?! - wykrzyczałem i się rozłączyłem.
- Co się stało? Z kim rozmawiałeś? - zapytał zdezorientowany Niall.
- Zamknij ryj, sukinsynu - warknąłem - LIAM!!
- Co?
- Namierz telefon Alex. Jedziemy po nią! - krzyknąłem, a Liam zniknął z moich oczu.
- O co ci chodzi, bro?
- O co chodzi?! Właśnie się dowiedziałem, że mój dobry kumpel, trzy lata temu zgwałcił moją siostrę.
- Jus, ja to mogę wytłumaczyć - język zaczął mu się plątać.
Już miałem mu odpowiedzieć, kiedy do salonu wszedł Liam.
- Mam - powiedział i podał mi karteczkę z adresem, gdzie znajdowała się Alex.
- Dzwoń po chłopaków. Niech przyjadą pod tamten adres - rozkazałem i z chłopakami wyszliśmy z domu.

*Perspektywa Alex*

Leniwie otworzyłam oczy, co nie było dobrym pomysłem. Od razu poczułam ból na moim policzku. W moich oczach zebrały się łzy.
- Zostaw mnie w spokoju! Moja śmierć nic ci nie da! Chłopaki i tak cię znajdą i zabiją - odparłam i ponownie poczułam ból.
Tym razem o wiele silniejszy. Zwinęłam się w kłębek i złapałam za niemiłosiernie bolący brzuch. Była pewna, że na siniakach to się nie skończy.
- Twój braciszek do ciebie dzwonił. Porozmawiałem z nim trochę. Biedaczek. Nie miał bladego pojęcia kogo trzyma w swoim domu - udał smutek, a po chwili zaśmiał się szatańsko.
- Nienawidzę cię!
- Nie prawda. To jego nienawidzisz. To nie ja cię zgwałciłem, tylko on! - krzyknął i walnął mnie w twarz, tym razem z pięści.
Poczułam jak z mojego nosa zaczęła sączyć się krew. Natychmiastowo ją otarłam. Spojrzałam wściekła na Luke'a i splunęłam mu pod nogi.
- Tak się nie będziemy bawić dziwko! - krzyknął i wyciągnął z tyłu spodni pistolet.
Moje oczy od razu się rozszerzyły.
- Pożegnaj się z życiem Lexi - powiedział i już miał we mnie strzelić, kiedy drzwi od piwnicy z hukiem opadły na ziemię.
Do środka wszedł Jus, Liam i Niall. Cała trójka trzymała w dłoni pistolety, które były wymierzone w stronę Luke'a. Chłopak odwrócił się do nich i skierował swój pistolet na Horana.
- Kogo ja tu widzę? Czy to nie przypadkiem Bieber i jego banda? Horan! - krzyknął entuzjastycznie - Miło cię znowu widzieć. Jak tam było w więzieniu? - uśmiechnął się sarkastycznie, a Niall mocniej zacisnął dłonie na pistolecie.
- Zamknij ryj, Hemmings. Sam w nim byłeś - warknął, a blondyn poruszył się nerwowo.
- Widzę, że sprowadziliście kolegów - odezwał się po chwili, widząc wchodzących do środka Zayna, Lou i Harry'ego. - Sześciu na jednego? To nie zbyt fair.
- Od kiedy grasz fair, Hemmings? - Justin, zmierzył go wzrokiem.
- Od kiedy chodzi o śmierć tych dwóch skurwionych szmat - krzyknął i stanął obok mnie.
Przystawił lufę pistoletu do mojej skroni i spojrzał na chłopaków. W ich oczach było można ujrzeć strach.
- Puść ją! - krzyknął Niall, a ja otworzyłam szerzej oczy.
- Nagle zaczęła cię obchodzić? - zakpił i przeniósł pistolet na Liama. - A co ty na to, żeby twój ukochany stracił życie, przez twoje kurewskie zachowanie? - przeniósł swój wzrok na mnie, a ja usłyszałam huk, a następnie kolejny.
Otworzyłam zaciśnięte powieki, a moje serce stanęło.
- LIAM!! - wykrzyczałam najgłośniej jak umiałam i zaczęłam się szarpać, próbując uwolnić się ze sznurów.
Niall widząc moje próby uwolnienia, podbiegł do mnie i rozwiązał mnie, a ja w sekundę znalazłam się przy Liamie, który był w ogromnej kałuży krwi. Przyłożyłam swoje dwa palce do jego szyi w poszukiwaniu pulsu.
- Nie, nie, nie! Nie możesz mnie zostawić! Nie możesz! - krzyczałam przez łzy.
- Alex... On... On nie żyje - powiedział spokojnych tonem Lou, a ja wybuchłam płaczem.

6 komentarzy: