Thirteen

- Że co? - spytałam nie dowierzając jego słowom.
- Bo Alex... Ja cię kocham, zawsze kochałem - powiedział i spuścił głowę. Otworzyłam szerzej oczy i wzięłam kilka głębokich wdechów. To nie możliwe... Nie, nie, nie! On nie może mnie kochać... Przecież to nie możliwe...
- Skoro mnie kochasz to dlaczego mi to wtedy zrobiłeś? - spytałam po długiej chwili ciszy.
- Nie byłem wtedy sobą... Chłopaki dorzucili mi do piwa jakieś proszki, myślałem, że postępuję dobrze - odpowiedział.
- Jak się czułeś, po tym jak ci coś dosypali?
- Było fajne, wyluzowałem, czułem się wolny... Ale teraz wiem, że to było złe - powiedział i spuścił głowę.
Kucnęłam przed nim i podniosłam jego głowę za podbródek, spojrzałam mu w jego cudowne, przenikliwe, niebieskie tęczówki, w których zobaczyłam iskrę nadziei i nie myśląc długo wpiłam się w jego usta. Nie mam pojęcia co mną w tamtej chwili kierowało, ale potrzebowałam tego. 

Chłopak objął mnie w biodrach i po chwili zaczął oddawać moje pocałunki. Po jakimś czasie się od niego oderwałam i spuściłam głowę.
- Przepraszam... Ja... Ja nie powinnam - szepnęłam.
- Rozumiem - posłał mi lekki uśmiech i przygarnął mnie do siebie, mocno tuląc.
Zaciągnęłam się zapachem jego bluzy, a mój uśmiech poszerzał.
- Niall? - zapytałam cicho.
- Tak?
- Co jeżeli Justin nie zaakceptuje dziecka? - odsunęłam się od blondyna i spojrzałam w jego oczy przepełnione troską.
- Na pewno zaakceptuje je, jak zobaczy, że tobie zależy na dziecku.
- Jak może nie zależeć?! To jedyne co zostało po Liamie! Moje i jego dziecko - usiadłam na łóżku, a blondyn zrobił to samo.
- Nie smuć się Lexi, zobaczysz, będzie dobrze. Masz mnie i chłopaków. My tobie zawsze pomożemy.
- Dziękuję - ponownie wtuliłam się w chłopaka.
- Nie ma za co, mała - zachichotał.
- Idziemy na dół? Zgłodniałam - złapałam się za brzuch, który wydał z siebie burknięcie.
- Jasne, chodź - podał mi swoją dłoń i zeszliśmy na dół.
Weszliśmy do kuchni i zaczęliśmy przygotowywać kolację. Gdy kolacja była gotowa, wzięłam na talerz kilka kromek i udałam się z Niallem do salonu.
W salonie siedzieli wszyscy wraz z Justinem i jakąś brunetką. Lekko zakłopotana, od razu zakryłam swój brzuch. Przyciągnęłam bliżej do siebie niebieskookiego i usiedliśmy na kanapie, naprzeciw Justina, Harry'ego i brunetki.
- Selena, poznaj moją siostrę, Alex. Alex, poznaj moją dziewczynę, Selenę - przedstawił nas Justin, a my posłałyśmy sobie radosne uśmiechy.
- Bardzo przykro mi z powodu śmierci Liama. Słyszałam też, że jesteś w ciąży, który to miesiąc?
-Trzeci - odparłam zawstydzona.
- Kiedy masz kolejną wizytę?
- Za miesiąc. Do tego czasu lekarka kazała mi się nie stresować ani nie przemęczać.
- Masz już pomysł jak nazwać dziecko?
- Hm.. jeszcze nad tym nie myślałam, ale bardzo podobają mi się imiona Ryan i Julie - posłałam dziewczynie uśmiech.
- Alex.... - przeciągnął Jus, a ja wstrzymałam oddech.
- Hm?
- Pozwolę ci zachować dziecko, ale musisz mi coś obiecać.
- Co takiego?
- Wybierzesz ojca zastępczego dla dziecka - odparł, a we mnie się zagotowało.
- Nie! Liam jest ojcem dziecka, a nie ktoś inny. Żadnego ojca zastępczego nie będzie! - warknęłam i gwałtownie wstałam z kanapy.
- Ale...
- Nie ma żadnego ale! Albo przystaniesz na moim albo od jutra tu nie mieszkam!
Wszyscy patrzyli na mnie zdziwieni.
- Dobrze, ale masz nas informować o wszystkim związanym z dzieckiem.
- Dobra - fuknęłam i usiadłam z powrotem na kanapę i wtuliłam się w ramię blondyna.

Kiedy wybiła godzina dwudziesta, Selena musiała już iść. Pożegnałam się z brunetką, a Jus poszedł ją odprowadzić. Westchnąwszy, udałam się do pokoju. Biorąc piżamę, weszłam do łazienki i zamknęłam się. Podeszłam do umywalki i zmyłam makijaż z mojej twarzy, a następnie odkręciłam kurek z ciepłą wodą, która zaczęła napełniać wannę. Rozebrałam się z ubrań i weszłam do wanny.
Zakryłam się pianą i przymknęłam oczy. Moje ciało zaczęło się rozluźniać, a moje problemy i zmartwienia przestały zakrzątać moją głowę. Zakręciłam kurek i zaczęłam się myć. Moje wiśniowe włosy umyłam jabłkowym szamponem, a ciało żelem pod prysznic o zapachu mango. Spłukałam pianę i wyszłam z wanny. Owinęłam się ręcznikiem i dokładnie osuszyłam. Na suche ciało założyłam piżamę i wyszłam z łazienki. Położyłam się na łóżku, ale przed oczami widziałam tylko Liama w wielkiej kałuży jego bordowej krwi. Łzy natychmiastowo zaczęły płynąć po moich i tak zaróżowionych policzkach. Ciche szlochanie zamieniło się w naprawdę głośny płacz. Mogę się założyć, że było mnie słychać po drugiej stronie ulicy. Nagle drzwi od mojego pokoju otworzyły się, a do środka weszli chłopacy.
- Lexi, co się stało? - Niall podszedł do mnie i usiadł obok mnie na łóżku.
- Ten widok.... on... cały we krwi... - jąkałam się.
- Spokojnie - przytulił mnie do siebie, a chłopaki do niego dołączyli.
- Niech ktoś z was ze mną zostanie, proszę - spojrzałam błagalnym wzrokiem na chłopaków.
- Ja zostanę - odparł Niall i prawie wyrzucił resztę chłopaków za drzwi.
Zamknął drzwi i odwrócił do mnie. Zdjął z siebie bluzkę oraz spodnie, przez co został w samych bokserkach. Speszona spuściłam wzrok.
- Ta sama Alex - zachichotał i położył się obok mnie, pozwalając mi się wtulić w jego nagi, ciepły tors.
Objął mnie w pasie i przysunął bliżej.
- Dobranoc, skarbie - musnął moje czoło, a ja zasnęłam jak małe dziecko. 

7 komentarzy:

  1. Oooo coś nowego! Czekam na netx z niecierpliwoscia ~xoxo~

    OdpowiedzUsuń
  2. Chłopak jej umarł a dwa dni później zapewne będzie z Niallem... Nie przemyślane to. Ciążę nie da się wykryć w pierwszym tygodniu ciąży, najwcześniej 3 miesiąc więc najpierw się poucz o takich sprawach a potem zabieraj się do pisania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież to opowiadanie, więc może się wszystko, ty też byś pomyślał/ła zamiast pisac takie glupoty

      Usuń
  3. To jest naprawdę boskie!
    Dzisiaj dopiero tu zajrzałam i nie żałuję. Zostanę na dłużej, o to nie musicie się martwić!





    tak PS. Jakby na REBELLION pojawiały się rozdziały, to nie miałabym nic przeciwko! ;*

    OdpowiedzUsuń