Szybkim krokiem podszedł do mnie i łapiąc mnie za nadgarstki, przygwoździł mnie do ściany.
- Puść mnie! - pisnęłam, kiedy jego oczy zaczęły czernieć.
- Zmuś mnie – warknął, a ja drgnęłam.
Zaczęłam się szarpać i wiercić, ale to nic nie dawało. Poczułam się dokładnie tak samo jak trzy lata temu. Bezsilna, krucha, bezbronna.
- Teraz sobie przypominam, Lexi - powiedział z wrednym uśmiechem.
O nie!
- Nie zrobisz mi tego znowu - powiedziałam płaczliwym głosem.
- A co jeśli zrobię?
- Zabiją cię - powiedziałam, ale od razu tego pożałowałam.
Poczułam pieczenie na policzku i zdałam sobie sprawę, że mnie uderzył. Łzy zaczęły płynąć po moich policzkach, a ja nie mogłam ich zatrzymać.
- Jak mogłeś być moim przyjacielem? - spytałam szeptem, a on tylko wzruszył ramionami.
- Nadal nim jestem, zawsze będę...
- No chyba nie! - krzyknęłam i znów poczułam ból.
Obraz zaczął mi się zamazywać i wszystko stawało się mniej wyraźne.
- Pamiętaj, że o tobie pamiętam - powiedział, a ja straciłam przytomność.
Obudziłam się z głośnym krzykiem i od razu usiadłam. Mój oddech był płytki i nie mogłam go unormować. Przyłożyłam dłonie do głowy, ale po chwili usłyszałam bieg i do mojego pokoju wpadła szóstka chłopaków. Spojrzałam na nich, a oni stanęli wokół mojego łóżka.
- Co się stało? - spytał troskliwie mój braciszek.
- Zły sen... Wybaczcie - powiedziałam cicho.
- O czym? - dociekał Jus.
- O sam dobrze wiesz kim... - powiedziałam.
- Rozumiem... Musisz o nim zapomnieć - powiedział, a ja spojrzałam na zdezorientowanego Nialla i Zayna.
- O kim wy mówicie? - zapytał zdziwiony Niall.
- O jej przyjacielu... Trzy lata temu Alex została przez niego zgwałcona - odparł Justin, a ja miałam chęć zamordowania go.
Przeniosłam swój wzrok na blondyna, który wpatrywał we mnie swoje błękitne tęczówki. Nagle jego brwi strzeliły do góry, a usta uformowały się w literkę "o".
Doskonale wiedziałam, że sobie o mnie przypomniał. Natychmiastowo moje mięśnie się napięły, a w moich oczach pojawiły się łzy, które po chwili wypłynęły z moich oczu.
- Wyjdźcie stąd - odparłam szeptem.
Chłopaki spojrzeli na mnie zdziwieni, lecz zgodnie opuścili pokój. Rzuciłam się na poduszkę i zaczęłam głośno płakać. Czy to musi spotykać akurat mnie? Teraz? Kiedy jestem szczęśliwa?
Przeleżałam tak cały dzień w samotności i ciszy, a kiedy nastała godzina 18 wstałam i weszłam do garderoby. Wyjęłam z niej czerwoną sukienkę bez ramiączek, czarne szpilki i poszłam do łazienki. Wzięłam szybko prysznic i umyłam włosy. Wysuszał je i lekko podkręciłam, zrobiłam mocniejszy makijaż i ubrałam się. Wypsikałam najlepszymi perfumami, stanęłam przed lustrem i cmoknęłam ustami. Zaśmiałam się sama do siebie. Wyszłam z łazienki i skierowałam się na dół. Już stąd słyszałam głośną rozmowę chłopaków.
- Daj jej spokój! - krzyknął chyba Justin.
- To moja dziewczyna! Mam prawo się martwić! - odkrzyknął Liam. Jego głos poznam wszędzie. No i to jego dziewczyną jestem.
- Ja do niej pójdę! - powiedział głośno...Harry.
- Po co?! - odkrzyknęli razem. Wywróciłam oczami i zeszłam do nich. Stanęłam naprzeciw Justina, a ręce założyłam na piersi.
- Co to ma znaczyć? - fuknęłam.
- Wybierasz się gdzieś? - odpowiedział ignorując moje pytanie.
- Tak, ale sama - powiedziałam dając nacisk na ostatnie słowo.
- No chyba oszalałaś! Jeszcze w takim stroju?
- Tak, nie pasuje coś? Wybacz, ale mam 18 lat i mogę iść gdzie chcę - tupnęłam nogą jak mała dziewczynka. Cały czas czułam na sobie wzrok pozostałej piątki, ale starałam się tym nie przejmować.
- Niby gdzie idziesz?
- Na imprezę - odpowiedziałam - Ale sama.
- Nie...
-Taaak - powiedziałam przeciągając. Zaczął kręcić głową i chodzić w kółko. Założyłam ręce na piersi czekając na jakieś jego słowa.
- Dobra, idź, ale pod jednym warunkiem - powiedział w końcu.
- Jakim?
- Wracasz nie później niż o 1
- Uh...Dobra... - skinęłam niechętnie. Podeszłam do Liama i lekko cmoknęłam jego policzek.
- Uważaj na siebie okej? - spytał troskliwie. Skinęłam głową, a chłopak pocałował mnie czule w usta. Usłyszałam dźwięk obrzydzenia któregoś z chłopaków, ale się tym nie przejęłam. Oderwałam się od niego i poszłam do drzwi. Wyszłam z domu i pokierowałam się w stronę klubu, który na szczęście (lub nie) był blisko naszego domu. Weszłam i od razu skierowałam się w stronę barmana. Zamówiłam sobie jakiegoś drinka i usiadłam na wysokim stołku. Poczułam wibracje w torebce więc wyjęłam telefon. Odblokowałam go i przeczytałam wiadomość.
Od: Nieznany
,,Jestem za tobą Lexi, uważaj''
Przestraszona odwróciłam się i rozejrzałam, ale nikogo podejrzanego nie zauważyłam. Sami obcy ludzi tańczący na parkiecie. Wzruszyłam ramionami i wróciłam wzrokiem do baru. Szklanka z trunkiem już stała przede mną więc upiłam łyk. Poczułam miłe drapanie w gardle, na co od razu się uśmiechnęłam. Niestety moja radość nie potrwała długo, bo po chwili poczułam jak ktoś klepie mnie w ramię. Odwróciłam się, ale jedyne co po chwili zobaczyłam to ciemność...
nie moge sie doczekac nastepnego *-*
OdpowiedzUsuńNo nie... W takim momencie? Czekam na następny b:*.El.
OdpowiedzUsuńŚwietne :3
OdpowiedzUsuń