- Al, wstawaj! Alex! - wydarł mi się do ucha mój brat.
- Jus... - jęknęłam i przewróciłam się na drugą stronę chcąc ponownie zasnąć.
- Wstawaj! - ściągnął ze mnie kołdrę, odkrywając moje ciało odziane jedynie w majtki i koszulkę Justina.
- Justin!! - wydarłam się na niego i usiadłam na łóżku zakrywając się.
- Sorry - powiedział próbując nie wybuchnąć śmiechem. - A jak już wstałaś to ruszaj tyłek i schodź na śniadanie - powiedział i wyszedł z mojego pokoju.
Niechętnie wstałam z łóżka i weszłam do łazienki. Oparłam się o umywalkę i spojrzałam w swoje odbicie w lustrze. Średniego wzrostu dziewczyna o wiśniowych włosach patrzyła na mnie wzorkiem bez jakichkolwiek uczuć. Odkręciłam kurek z wodą i przemyłam nią swoją twarz. Następnie wyszłam z łazienki i podeszłam do drzwi od garderoby. Otworzyłam je i weszłam do środka.
Zaczęłam oglądać wszystkie swoje ubrania, aż w końcu zabrałam z wieszaka ten zestaw, a do tego czarną, koronkową bieliznę. Ubrania oraz bieliznę położyłam na łóżku i ponownie weszłam do łazienki. Rozebrałam się z mojej piżamy i weszłam do kabiny prysznicowej. Zamknęłam od niej drzwi i puściłam ciepłą wodę. Gdy poczułam strumień ciepłej wody na sobie, moje ciało od razu się rozluźniło. Wymyta, wyszłam z łazienki i owinęłam swoje ciało mięciutkim ręcznikiem. Wyszłam z łazienki i usiadłam na swoim łóżku. Zdjęłam z siebie ręcznik i w trybie natychmiastowym ubrałam na siebie bieliznę oraz ubrania. Na sam koniec zrobiłam sobie makijaż przed wielkim lustrem, które było na drzwiach od garderoby i gotowa zeszłam na dół. Z samej góry schodów dało się słyszeć śmiechy i rozmowy chłopaków. Weszłam do kuchni, w której Liam i Harry o czymś dyskutowali, a Justin i Louis śmiali się z czegoś.
- Dzień dobry - przywitałam się i pocałowałam każdego chłopaka w policzek i zasiadłam przy stole obok mojego brata.
- Siema mała - przywitał mnie szerokim uśmiechem Lou.
- Co na śniadanko? - skierowałam wzrok w stronę Harry'ego, który zawsze robił nam śniadania.
- Dzisiaj wyjątkowo naleśniki z bitą śmietaną - wyszczerzył się i wstał z krzesła i podszedł do blatu, z którego zabrał naleśniki.
- Dziękuję - podziękowałam kiedy dwa naleśniki znalazły się na moim talerzu.
- Nie ma za co - posłał mi uśmiech i z powrotem usiadł na swoim wcześniejszym miejscu.
- Al, jest pewna sprawa - zaczął Jus, a ja przerwałam rzucie kawałka naleśnika.
- Jaka? - podniosłam brew do góry.
- Za kilka dni wprowadzą się do nas dwaj moi kumple - odparł.
- Um, dobrze, a jak mają na imię? - zapytałam.
- Niall i Zayn - na pierwsze imię zakrztusiłam się.
Uspokój się, to na pewno nie on. W Anglii jest dużo ludzi o takim imieniu.
- Yhym - wymruczałam i zaczęłam z powrotem jeść swoje śniadanie.
- W takim razie nie masz nic przeciwko żeby się do nas wprowadzili? - zapytał po chwili ciszy.
- Nie, chyba nie - odparłam, kończąc naleśniki.
- Dzięki siora! - krzyknął uradowany i przytulił mnie z całej siły.
- Jus... Dusisz!
- Przepraszam - od razu mnie puścił.
- Nic się nie stało - machnęłam ręką i wstałam od stołu i wsadziłam brudny talerz do umywalki.
Następnie udałam się do salonu i włączyłam telewizje. Akurat leciały wiadomości.
- Drodzy Państwo. Dzisiaj o godzinie dziesiątej po trzech latach, z więzienia wyszedł Niall Horan. Mamy nadzieję iż Pan Horan dotrzyma danej obietnicy i nie skrzywdzi już żadnej dziewczyny - prezenter zakończył swoją przemowę, a na telewizorze pojawił się ON.
Moje serce od razu zaczęło bić szybciej na JEGO widok, a ręce trząść. Nie sądziłam, że te trzy lata tak szybko miną.
- Ej, co jest? Jesteś strasznie blada - Liam usiał obok mnie i położył swoją rękę na moim ramieniu.
- Nic. Po prostu... Po prostu wspomnienia znowu wróciły - pojedyncza łza spłynęła po moim policzku.
- Nie płacz skarbie. Nie warto ronić łez dla takiego dupka - otarł spływającą łzę i pocałował mnie czule w usta.
- Dziękuję Leeyum - przytuliłam go.
- Nie ma za co - odwzajemnił mój gest.
- Tulimy! - do salonu wszedł Louis i od razu przytulił się do nas.
Chwilę później wszyscy staliśmy w grupowym uścisku.
- Dobra, a teraz sadzać dupska na kanapę i oglądamy film! - wydarł się Loueh, a my jak posłuszne pieski usiedliśmy na kanapie.
- Proszę, tylko nie horror. Mam już ich dosyć - jęknęłam, kiedy zobaczyłam co Louis ma w rękach.
- Oh, mała. Przecież horrory nie są nudne! - oburzył się niebieskooki.
- Ty sądzisz co innego, a ja co innego - wystawiłam mu język i przytuliłam się do ramienia Liama.
- Stało się coś, skarbie? - wyszeptał mi do ucha brunet.
- Nie, po prostu chciałam się do ciebie przytulić - odpowiedziałam, a na ustach bruneta pojawił się uśmiech.
- Jestem wyjątkowy - zachichotał mi do ucha.
- Jesteś - odpowiedziałam mu i skierowałam głowę w stronę dużej plazmy.
- Seans czas zacząć - odparł uradowany Lou i gasząc światło w salonie, usiadł obok Liama.
Kiedy film się skończył ziewnęłam z nudów i wtuliłam się mocniej w ramie Liama.
- Widzę, że ktoś tutaj się nie wyspał - powiedział.
- Widocznie - powiedziałam nie odrywając głowy od ramienia bruneta.
- To czas się wyspać - chwycił mnie jak pannę młodą i zaniósł do swojego pokoju.
Zawsze gdy do niego wchodziłam, jego wnętrze mnie zadziwiało. Był bardzo dobrze urządzony i w dodatku w stylu Liama. Brunet położył mnie na swoim dużym łóżku, a ja od razu zdjęłam z nóg buty i przykryłam się kołdrą.
- Dobrych snów - ucałował mnie w policzek i wyszedł z pokoju.
***
- Proszę, przestań - wyjęknęłam przez sen.
- Alex! Alex! - ktoś zaczął się na mnie wydzierać.
W końcu otworzyłam oczy i cała spocona usiadłam na łóżku. Liam próbował mnie objąć, ale się odsunęłam.
- Alex, ja nie jestem nim. Nic ci nie zrobię - powiedział spokojnie.
- Obiecujesz?
- Obiecuję - powiedział i mnie przytulił. - To było tylko złe wspomnienie. Doskonale wiesz, że nie pozwolimy cię nikomu skrzywdzić. Jesteś dla nas najważniejsza - zaczął mnie bujać na boki, w ten sposób uspokajając mnie.
- Wiem, ale wciąż się boję, że on mnie znajdzie i znowu zrobi mi krzywdę. Tak bardzo się boję ponownie go zobaczyć - łzy zaczęły płynąć po moich policzkach.
- Spokojnie. Nigdy cię nie znajdzie, a jak już to zrobi, to nawet cię nie tknie - oznajmił, a ja pocałowałam go w usta.
- Kocham cię, Leeyum.
- Ja ciebie też, Al - wzmocnił uścisk, a ja zatraciłam się w zapachu jego perfum.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz